piątek, 13 czerwca 2014

Przykro mi :(

Postanowiłam zakończyć bloga. Nie widzę waszej aktywności, więc nie mam dla kogo pisać postów.Przykro mi jeśli jesteście zawiedzeni, ale mi też nie jest łatwo, wydawało mi się, że jak zaczne pisać bloga to mój świat nabierze barw, ale jest szary i nudny. Do tego moje prywatne sprawy bardzo mnie przytłaczają. !!!!!!!!!!!!PRZEPRASZAM!!!!!!!!!!!!!

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Rozdział 9

< Oczami Dawida >
Patrycja ma racje, kocham Kasię i nie będę w stanie jej zostawić. Złamałbym jej wtedy serce. To byłoby okropne. Moim marzeniem było... Nie, moim marzeniem jest to, aby Kasia była najszczęśliwszą osobą na świecie. Bardzo ją kocham, sam nie wiem za co ale coś w niej jest takiego, że czuje jakby była częścią mnie. Wszystkie moje smutki znikały za pomocą jej jednego uśmiechu. Kiedy patrzę w jej oczy to widzę tą głębię, te uczucia, które się tam kumulują. Odkąd pierwszy raz ją zobaczyłem chciałem zobaczyć w jej oczach to uczucie, którym nie podzieliła by się z nikim innym. Byłem przekonany, że ono nigdy się nie pojawi, ale kiedy już miałem się poddać, ujawniła wszystko co do mnie czuje. Ta wielka ulga kiedy się przekonałem, że moje uczucie jest odwzajemnione. Miałem ochotę ją przytulić, ale uznałem, że lepiej będzie jeżeli zaprosze ją na randkę. Podczas naszej pierwszej zabrałem Kasie na polanę, pełną kwiatów. Ten zachwyt w jej oczach był niesamowity, zebrałem się na odwgę i ją pocałowałem. Był to długi i namiętny. Delikatnie poprosiłem swoim językiem o wstęp, a ona bez wachania się zgodziła. Był to cudowny pocałunek, pełen uczuć i namiętności. Szalałem za tą dziewczyną  i... Nadal szaleje.
Wyciagnałem telefon z kieszeni i wybrałem numer Patrycji.
 - Dzięki. Kochana jesteś.
 - Nie ma... - Nawet nie dałem jej dokończyć, a się rozłączyłem. Wiem, że było to trochę nie fair, ale wyjaśnie jej to później. Naradzie muszę przeprosić Kasię.
< 15 minut później >
 - Kasia, przepraszam nie chciałem taki w stosunku do ciebie taki być. Wybaczysz mi?
 - Tak, przecież wiem, że mnie kochasz!!!
 - Dziękuje. - Pojedyncza łza. Kasia chyba po raz pierwszy widziała mnie płaczącego.
 - Nie opuszcze cie nigdy. - Podałem jej kolejną oznakę że mi na niej zależy.
                 ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~~ ~~
Trochę krótki, ale na początek powrotu do pisania może być. Proszę ujawnijcie cie komentarzami pod rozdziałem dlatego :

5 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ

piątek, 30 maja 2014

Hej kochanii

Niestety rozdział dodam w sobotę, za bardzo nie mam dzisiaj czasu, żeby napisać nowy. Przepraszam!!! Kocham was i dziękuje wszystkim za komentarze, które zostawialiście po sobie pod każdym rozdziałem. <3 <3 <3

poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział 8

< Oczami Patrycji >
Już miałam siadać do lekcji kiedy zadzwonił telefon.
 - Hej
 - Cześć
 - Rozmawiałaś z Dawidem?
 - Nie. A stało się coś?
 - Nie... W sumie to tak. Słyszałaś jego rozmowę z ojcem?
 - Nie, słyszałam tylko trzaśnięcie drzwiami. To był Dawid prawda?
 - Tak.
 - Powiedz co się stało.
 - Więc Dawid chciał porozmawiać  z twoim ojcem, a ten kazał mu chwilę zaczekać, o musi dokończyć jakieś papierkowe sprawy, a Dawid się zdenerwował, wykrzyczał mu prosto w twarz jaki jest jego zdaniem, wybiegł i teraz nie ma ochoty z nim rozmawiać ani ze mną.
 - A co ze ślubem?
 - Dawid uparł się i nie chce rozmawiać z ojcem. Powiedział, że nie chce więcej widzieć tego człowieka na oczy. - W telefonie słychać było płacz Kasi.
 - Porozmawiam z nim i może uda mi się nakłonić go do rozmowy z ojcem.
 - Dziękuje. Wiesz ile znaczy dla mnie Dawid, a on teraz czuje się tak źle, ma poczucie, że mnie zawiódł, zranił. A to nie prawda, nie chce, żeby tak myślał, to go wykańcza.
 - Rozmawiałaś z nim o tym.
 - Tak, ale uznał, że robię to tylko po to, żeby go pocieszyć i nie mówie prawdy, więc przestał zwracać na mnie uwagę.
 - Naprawdę z nim źle. Kasia musze kończyć, pa.
 - Dzięki za pomoc. Pa.
Nie wierze, nie myślałam, że Dawid może być, aż tak załamany. Kasia ma racje długo tak  nie wytrzyma. Nie chce, żeby popadł w depresje. Był dla mnie ojcem, którego zawsze mi brakowało. Zadzwonie do niego- to już postanowione.
< Rozmowa >
 - Hallo, Dawid?
 - Cześć. - Jego głos był taki przygnębiający.
 - Możemy się spotkać?
 - Dobra.
 - Pamiętasz naszą ławeczkę? Bądź tam za pół godziny.
Przebrałam się w coś wygodniejszego i zeszłam do kuchni, żeby powiedzieć Marii, że wychodzę. Ruszyłam w stronę parku, kiedy byłam niedaleko naszej ławeczki wypatrzyłam na niej jakąś sylwetkę, to Dawid, był 10 minut przed czasem, ale co on ma w ręce? Wódkę?!? O nie, nie pozwole mu się tak pogrążyć! Podeszłam do niego i usiadłam obok. Sprawnie chwyciłam butelkę i rzuciłam nią o chodnik. Chłopak nie zorientował się, że mu ją zabrałam dopóki nie usłyszał pękającego szkła.
 - Co robisz?!?!?
 - Nie będziesz pił. Nie pozwole ci!
 - Mam to w dupie. Zraniłem najważniejszą osobę w moim życiu. Nie chce, żeby przeze mnie cierpiała. Chce odejść.
 - Nie!!! nie zawiodłeś Kasi, ona cie kocha, chce, żebyś przestał tak myśleć. Martwi sięo ciebie, ja zresztą też. Zranisz ją bardziej tym, że odejdziesz. Jeśli naprawdę ją kochasz nie będziesz w stanie odejść.
Zostawiłam go samego, niech wszystko sobie przemyśli.
           ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Kochanii, mam nadzieję, że się spodoba. Specjalnie dla was się spięłam i napisałam rozdział. Postaram się wrócić do formy i dodawać rozdziały systematycznie. Dziękuje za liczbe wyświetleń i za to, że jesteście!!! <3

środa, 21 maja 2014

Kochanii

Niestety nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział. Mam totalną pustkę i zero pomysłów. Przepraszam jeśli was zawiodłam, ale w ostatnim czasie dużo się działo i teraz muszę wszystko przemyśleć. Nie wiem czy będę w stanie napisać nowy post na piątek. Jeszcze raz przepraszam. Ale specjalnie dla was postaram wziąć się w garść i usiąść do nowego rozdziału. Jeśli wam na nim zależy proszę o komentarze, będzie to dla mnie dodatkowa motywacja. Dziękuje...

czwartek, 15 maja 2014

Przepraszam

Przepraszam, ale piątkowego rozdziału nie biedzie i niestety nie wiem czy pojawi się dopiero we wtorek :( Mam lekkiego doła i muszę wszystko sobie poukładać, nie chce pisać rozdziału, który będzie nudny i się wam nie spodoba. Mam nadzieje, że ktokolwiek czyta tego bloga, bo zastanawiam się czy mam dla kogo poświęcać swój wolny czas na pisanie rozdziałów. Mam nadzieję, że tak. Przepraszam za brak rozdziału. ;C

wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 7

< Oczami Kasi >
Minęło 49 minut a Dawida wciąż nie ma. Już miałam dzwonić, kiedy ktoś wszedł do mieszkania. Szybko podbiegłam do drzwi.
 - Tak się martwiłam! - Podeszłam  do chłopaka i mocno go przytuliłam.
 - Przepraszam, że jechałem tak długo, ale był wypadek i zrobił się korek.
- Ale dlaczego byłeś taki zdenerwowany kiedy mówiłeś o swoim tacie?
Chłopak wyraźnie  się spiął.
 - Proszę, możemy porozmawiać o tym jutro, jestem zmęczony.
Jego wymawia była słaba, ale może pokłócił się z ojcem, albo Patrycją?
 - Dobra odpocznij sobie, a ja pójdę na zakupy. Co chcesz na kolacje?
 - Nie wiem, wymyśl coś.
 - Może jakaś sałatka?
 - Wiesz co mam ochotę na pizzę, obejrzymy jakiś film razem, a jutro zrobię zakupy. Co ty na to?
 - Dobra. - Chyba naprawdę był w złym humorze, bo tylko wtedy zamawiał pizze full wypas. Włączyliśmy film i zaczęliśmy jeść. W połowie filmu Dawid pocałował mnie i powiedział, że idzie się położyć. Chciałam iść z nim, ale powiedział, żebym oglądała film. Oglądałam ten film i oglądałam i nic ciekawego, bez Dawida ten film był totalną beznadzieją. Przełączyłam więc na inny kanał, leciał horror. Wreszcie coś się dzieje. - Dodałam  w myślach. Film skończył się około 4 w nocy. Byłam tak wykończona, że nie miałam siły pójść do sypialni. Przykryłam się kocem i poszłam spać.
< SEN >
To mój wielki dzień. Już wszystko gotowe. Sala przystrojona, tort jest, jednym słowem wszystko załatwione. Ostatnie poprawki makijażu, włosów i gotowa. Przyjechał Dawid. Zostaliśmy pobłogosławieni przez moich rodziców. Wsiedliśmy do białej limuzyny i pojechaliśmy pod kościół. Nasi świadkowie podpisali jeszcze pare dokumentów i mogliśmy zacząć ceremonię. Tato wziął mnie pod rękę i kiedy rozbrzmiał marsz weselny zaczęliśmy iść w stronę ołtarza.  Patrzyłam się do okoła, Patrycja się do mnie uśmiechała, potem przerzuciłam wzrok na Dawida. Teraz będzie tylko mój. Podeszliśmy do ołtarza i tato podał moją ręke Dawidowi. Rozpoczeła się ceremonia, moim marzenie było to, aby ślub odbył się w kościele, w którym pochowany został mój brat. Bardzo go kochałam, miał 1,5 roku kiedy umarł. Był taki mały. Obwiniałam siebie, że to moja wina, że to ja powinnam umrzeć nie on. Dobra dość tych wspomnień, to twój wielki dzień, ciesz się chwilą. - Podpowiedziała moja podświadomość. Miałam wypowiadać właśnie słowa przysięgi:
Ja Katarzyna Till biorę sobie Ciebie Dawidzie Kilk za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
I oficjalnie zostaliśmy mężem i żoną. Mogliśmy się pocałować. Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie. Wyszliśmy z kościoła i zostaliśmy obrzuceni ryżem. Pojechaliśmy do sali bankietowej, którą zarezerwowaliśmy. Podano posiłki i napoje. Były tańce i grała kapela. Sala była przystrojona białymi i czerwonymi balonami, a do tego były satynowe szarfy. Zatańczyliśmy pierwszy taniec i zaczęliśmy odbierać prezenty. Były wspaniałe, oryginalna szkocka whisky, zestaw kieliszków do alkoholu, biżuteria dla mnie: naszyjnik od Tiffaniego, dla Dawida: zegarek Elixa. Najlepszy z tych wszystkich był 7 dniowy wyjazd na Florydę. Ale w całej ceremonii było coś dziwnego, kogoś mi brakowało. Tylko kogo...
< Rzeczywistość>
 - Kasia, wstawaj już 12.
 - Już, wstaje. Poszłam do szafy, wzięłam jakieś ciuchy i poszłam wziąć prysznic.
 - Co na śniadanie?
 - Śniadanie? A obiad nie może być?
 - To co na obiad?
 - Naleśniki z serem i truskawkami.
 - Super, to bierz się do roboty, bo głodna jestem. - Dawid chyba chce mi coś powiedzieć, bo bez powodu nie podlizywał by mi się naleśnikami. Usiedliśmy do obiadu. Jeden kęs naleśnika i czuje się jak w niebie. I wracamy na ziemie.
 - Patrycja ma urodziny za tydzień, wymyśliłeś dla niej jakiś prezent?
 - Nie. A ty masz jakiś pomysł?
 - Nie mam pojęcia. Chcesz może mi coś powiedzieć? - Spytałam spoglądając na naleśniki.
 - Tak. - Dawid łobuzersko się uśmiechnął. - Kocham cię!
I pocałował mnie w usta, delikatnie zarumieniłam się.
 - Miałam piękny sen. Śnił mi się nasz ślub. A tak w ogóle rozmawiałeś wczoraj  ze swoim ojcem?
 - Tak, a co?
 - Bo śniło mi się, że na ślubie nie było twojego ojca.
 - Rozmawiałem z nim i...
Dawid wyraźnie się spiął i nie dokończył swojej odpowiedzi.
           ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Miśki łapcie nowy rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba, bo moim zdaniem wyszedł trochę nudny. Dziękuje za tyle wyświetleń, jeżeli podoba wam się mój blog polecajcie go innym. Dziękuje !!! Kocham was ♥♥♥