piątek, 30 maja 2014

Hej kochanii

Niestety rozdział dodam w sobotę, za bardzo nie mam dzisiaj czasu, żeby napisać nowy. Przepraszam!!! Kocham was i dziękuje wszystkim za komentarze, które zostawialiście po sobie pod każdym rozdziałem. <3 <3 <3

poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział 8

< Oczami Patrycji >
Już miałam siadać do lekcji kiedy zadzwonił telefon.
 - Hej
 - Cześć
 - Rozmawiałaś z Dawidem?
 - Nie. A stało się coś?
 - Nie... W sumie to tak. Słyszałaś jego rozmowę z ojcem?
 - Nie, słyszałam tylko trzaśnięcie drzwiami. To był Dawid prawda?
 - Tak.
 - Powiedz co się stało.
 - Więc Dawid chciał porozmawiać  z twoim ojcem, a ten kazał mu chwilę zaczekać, o musi dokończyć jakieś papierkowe sprawy, a Dawid się zdenerwował, wykrzyczał mu prosto w twarz jaki jest jego zdaniem, wybiegł i teraz nie ma ochoty z nim rozmawiać ani ze mną.
 - A co ze ślubem?
 - Dawid uparł się i nie chce rozmawiać z ojcem. Powiedział, że nie chce więcej widzieć tego człowieka na oczy. - W telefonie słychać było płacz Kasi.
 - Porozmawiam z nim i może uda mi się nakłonić go do rozmowy z ojcem.
 - Dziękuje. Wiesz ile znaczy dla mnie Dawid, a on teraz czuje się tak źle, ma poczucie, że mnie zawiódł, zranił. A to nie prawda, nie chce, żeby tak myślał, to go wykańcza.
 - Rozmawiałaś z nim o tym.
 - Tak, ale uznał, że robię to tylko po to, żeby go pocieszyć i nie mówie prawdy, więc przestał zwracać na mnie uwagę.
 - Naprawdę z nim źle. Kasia musze kończyć, pa.
 - Dzięki za pomoc. Pa.
Nie wierze, nie myślałam, że Dawid może być, aż tak załamany. Kasia ma racje długo tak  nie wytrzyma. Nie chce, żeby popadł w depresje. Był dla mnie ojcem, którego zawsze mi brakowało. Zadzwonie do niego- to już postanowione.
< Rozmowa >
 - Hallo, Dawid?
 - Cześć. - Jego głos był taki przygnębiający.
 - Możemy się spotkać?
 - Dobra.
 - Pamiętasz naszą ławeczkę? Bądź tam za pół godziny.
Przebrałam się w coś wygodniejszego i zeszłam do kuchni, żeby powiedzieć Marii, że wychodzę. Ruszyłam w stronę parku, kiedy byłam niedaleko naszej ławeczki wypatrzyłam na niej jakąś sylwetkę, to Dawid, był 10 minut przed czasem, ale co on ma w ręce? Wódkę?!? O nie, nie pozwole mu się tak pogrążyć! Podeszłam do niego i usiadłam obok. Sprawnie chwyciłam butelkę i rzuciłam nią o chodnik. Chłopak nie zorientował się, że mu ją zabrałam dopóki nie usłyszał pękającego szkła.
 - Co robisz?!?!?
 - Nie będziesz pił. Nie pozwole ci!
 - Mam to w dupie. Zraniłem najważniejszą osobę w moim życiu. Nie chce, żeby przeze mnie cierpiała. Chce odejść.
 - Nie!!! nie zawiodłeś Kasi, ona cie kocha, chce, żebyś przestał tak myśleć. Martwi sięo ciebie, ja zresztą też. Zranisz ją bardziej tym, że odejdziesz. Jeśli naprawdę ją kochasz nie będziesz w stanie odejść.
Zostawiłam go samego, niech wszystko sobie przemyśli.
           ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Kochanii, mam nadzieję, że się spodoba. Specjalnie dla was się spięłam i napisałam rozdział. Postaram się wrócić do formy i dodawać rozdziały systematycznie. Dziękuje za liczbe wyświetleń i za to, że jesteście!!! <3

środa, 21 maja 2014

Kochanii

Niestety nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział. Mam totalną pustkę i zero pomysłów. Przepraszam jeśli was zawiodłam, ale w ostatnim czasie dużo się działo i teraz muszę wszystko przemyśleć. Nie wiem czy będę w stanie napisać nowy post na piątek. Jeszcze raz przepraszam. Ale specjalnie dla was postaram wziąć się w garść i usiąść do nowego rozdziału. Jeśli wam na nim zależy proszę o komentarze, będzie to dla mnie dodatkowa motywacja. Dziękuje...

czwartek, 15 maja 2014

Przepraszam

Przepraszam, ale piątkowego rozdziału nie biedzie i niestety nie wiem czy pojawi się dopiero we wtorek :( Mam lekkiego doła i muszę wszystko sobie poukładać, nie chce pisać rozdziału, który będzie nudny i się wam nie spodoba. Mam nadzieje, że ktokolwiek czyta tego bloga, bo zastanawiam się czy mam dla kogo poświęcać swój wolny czas na pisanie rozdziałów. Mam nadzieję, że tak. Przepraszam za brak rozdziału. ;C

wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 7

< Oczami Kasi >
Minęło 49 minut a Dawida wciąż nie ma. Już miałam dzwonić, kiedy ktoś wszedł do mieszkania. Szybko podbiegłam do drzwi.
 - Tak się martwiłam! - Podeszłam  do chłopaka i mocno go przytuliłam.
 - Przepraszam, że jechałem tak długo, ale był wypadek i zrobił się korek.
- Ale dlaczego byłeś taki zdenerwowany kiedy mówiłeś o swoim tacie?
Chłopak wyraźnie  się spiął.
 - Proszę, możemy porozmawiać o tym jutro, jestem zmęczony.
Jego wymawia była słaba, ale może pokłócił się z ojcem, albo Patrycją?
 - Dobra odpocznij sobie, a ja pójdę na zakupy. Co chcesz na kolacje?
 - Nie wiem, wymyśl coś.
 - Może jakaś sałatka?
 - Wiesz co mam ochotę na pizzę, obejrzymy jakiś film razem, a jutro zrobię zakupy. Co ty na to?
 - Dobra. - Chyba naprawdę był w złym humorze, bo tylko wtedy zamawiał pizze full wypas. Włączyliśmy film i zaczęliśmy jeść. W połowie filmu Dawid pocałował mnie i powiedział, że idzie się położyć. Chciałam iść z nim, ale powiedział, żebym oglądała film. Oglądałam ten film i oglądałam i nic ciekawego, bez Dawida ten film był totalną beznadzieją. Przełączyłam więc na inny kanał, leciał horror. Wreszcie coś się dzieje. - Dodałam  w myślach. Film skończył się około 4 w nocy. Byłam tak wykończona, że nie miałam siły pójść do sypialni. Przykryłam się kocem i poszłam spać.
< SEN >
To mój wielki dzień. Już wszystko gotowe. Sala przystrojona, tort jest, jednym słowem wszystko załatwione. Ostatnie poprawki makijażu, włosów i gotowa. Przyjechał Dawid. Zostaliśmy pobłogosławieni przez moich rodziców. Wsiedliśmy do białej limuzyny i pojechaliśmy pod kościół. Nasi świadkowie podpisali jeszcze pare dokumentów i mogliśmy zacząć ceremonię. Tato wziął mnie pod rękę i kiedy rozbrzmiał marsz weselny zaczęliśmy iść w stronę ołtarza.  Patrzyłam się do okoła, Patrycja się do mnie uśmiechała, potem przerzuciłam wzrok na Dawida. Teraz będzie tylko mój. Podeszliśmy do ołtarza i tato podał moją ręke Dawidowi. Rozpoczeła się ceremonia, moim marzenie było to, aby ślub odbył się w kościele, w którym pochowany został mój brat. Bardzo go kochałam, miał 1,5 roku kiedy umarł. Był taki mały. Obwiniałam siebie, że to moja wina, że to ja powinnam umrzeć nie on. Dobra dość tych wspomnień, to twój wielki dzień, ciesz się chwilą. - Podpowiedziała moja podświadomość. Miałam wypowiadać właśnie słowa przysięgi:
Ja Katarzyna Till biorę sobie Ciebie Dawidzie Kilk za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
I oficjalnie zostaliśmy mężem i żoną. Mogliśmy się pocałować. Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie. Wyszliśmy z kościoła i zostaliśmy obrzuceni ryżem. Pojechaliśmy do sali bankietowej, którą zarezerwowaliśmy. Podano posiłki i napoje. Były tańce i grała kapela. Sala była przystrojona białymi i czerwonymi balonami, a do tego były satynowe szarfy. Zatańczyliśmy pierwszy taniec i zaczęliśmy odbierać prezenty. Były wspaniałe, oryginalna szkocka whisky, zestaw kieliszków do alkoholu, biżuteria dla mnie: naszyjnik od Tiffaniego, dla Dawida: zegarek Elixa. Najlepszy z tych wszystkich był 7 dniowy wyjazd na Florydę. Ale w całej ceremonii było coś dziwnego, kogoś mi brakowało. Tylko kogo...
< Rzeczywistość>
 - Kasia, wstawaj już 12.
 - Już, wstaje. Poszłam do szafy, wzięłam jakieś ciuchy i poszłam wziąć prysznic.
 - Co na śniadanie?
 - Śniadanie? A obiad nie może być?
 - To co na obiad?
 - Naleśniki z serem i truskawkami.
 - Super, to bierz się do roboty, bo głodna jestem. - Dawid chyba chce mi coś powiedzieć, bo bez powodu nie podlizywał by mi się naleśnikami. Usiedliśmy do obiadu. Jeden kęs naleśnika i czuje się jak w niebie. I wracamy na ziemie.
 - Patrycja ma urodziny za tydzień, wymyśliłeś dla niej jakiś prezent?
 - Nie. A ty masz jakiś pomysł?
 - Nie mam pojęcia. Chcesz może mi coś powiedzieć? - Spytałam spoglądając na naleśniki.
 - Tak. - Dawid łobuzersko się uśmiechnął. - Kocham cię!
I pocałował mnie w usta, delikatnie zarumieniłam się.
 - Miałam piękny sen. Śnił mi się nasz ślub. A tak w ogóle rozmawiałeś wczoraj  ze swoim ojcem?
 - Tak, a co?
 - Bo śniło mi się, że na ślubie nie było twojego ojca.
 - Rozmawiałem z nim i...
Dawid wyraźnie się spiął i nie dokończył swojej odpowiedzi.
           ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Miśki łapcie nowy rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba, bo moim zdaniem wyszedł trochę nudny. Dziękuje za tyle wyświetleń, jeżeli podoba wam się mój blog polecajcie go innym. Dziękuje !!! Kocham was ♥♥♥

piątek, 9 maja 2014

Rozdział 6

< Oczami Dawida>
Pora zebrać się na odwagę. - Pomyślałem. Otworzyłem drzwi do domu taty. Wszystkie wspomnienia przeszły mi przez głowę. Pojawiło się też ukłucie bólu.
Te wszystkie pytania:
< Wspomnienie>
 - Tato gdzie jest mama? - Wychlipałem.
 - Mamy nie ma, zostawiła cię. - Była to najbardziej bolesna odpowiedź jaką kiedykolwiek mi powiedział. Miałem wtedy 7 lat, nic nie rozumiałem. Słowa taty raniły mnie jak ugodzenie nożem. Brakowało mi mamy, ale nie mogłem nic na to poradzić. O tym, że umarła, a nie opuściła nas, zrozumiałem kiedy miałem 13 lat. Przeanalizowałem wszystko co zdarzyło się przed zniknięciem matki. Bardzo często płakała. Podchodziła do nas, przytulała i mówiła, że nas kocha i zawsze będzie o nas pamiętać i spoglądać z  nieba. Z początku myślałem, że leci do pracy za granicą. Słyszałem  jak rozmawiała a naszą opiekunką Marią:
 - Zaopiekuj się dziećmi kiedy odejdę.
 - Pani Ewelino, proszę być dobrej myśli.
 - Będę się modliła, żeby śmierć panią ominęła.
 - Dziękuje, myślę jednak, że to nic nie da. Chyba, że Bóg będzie tak łaskawy dla zwykłego człowieka.
Mając 7 lat po części wiedziałem co to śmierć. Przynajmniej postrzegałem to jako sen bez końca. Ze łzami w oczach podbiegłem do mamy i po raz ostatni ją przytuliłem.
 - Opiekuj się siostrą. Bądź dla niej ważny tak jak ja. Pamiętaj kocham cię i nigdy nie przestanę. Do zobaczenia tam na górze. - Pocałowała mnie w policzek. Za pojedyncza łza popłynęła z moich oczu. Wiedziałem, że nie mogę być w takim stanie, obiecałem mamie. Kocham  Patrycję i nie chce, żeby patrzyła na mój ból, to ją dobije. Nie rozumie jeszcze co dzieje się z mamą, dlatego musze ją chronić.
<Rzeczywistość>
Głęboki wdech i kilka kroków w przód. Jeszcze trzy... dwa... i jestem.
 - Cześć tato.
 - O Dawid, jak miło, że wpadłeś.
 - Chce ci coś powiedzieć.
 - Poczekaj w salonie, zaraz do ciebie przyjdę, na razie muszę skończyć wypełniać te papiery.
 - Czyli jakieś pieprzone papiery są ważniejsze niż twój syn!!! Dobra zapomnij, że w ogóle tu byłem!
 - Dawid jak ty się odzywasz?! - Widać nie byłem i nie będę dla niego ważny.
Wybiegłem z domu i wsiadłem do auta. Jechałem 200 km/h. Przy okazji przejechałem 3 albo 4 czerwone światła. Dojechałem nad jakiś staw i zatrzymałem się. Zacząłem na całe gardło wrzeszczeć. Dlaczego on taki jest, tu  nie chodzi o mnie samego. On nie daje nam tego poczucia, że jest przy nas i nas wspiera. Widzi tylko czubek własnego nosa. Po prostu go nienawidzę. Od 12 lat to ja byłem dla Patrycji jak ojciec!!! - Miałem ochotę wykrzyczeć mu te słowa z pogardą do jego osoby.
Ochłonąłem trochę i wsiadłem do samochodu. Patrzę na zegarek w telefonie. 20 nieodebranych połączeń i 30 sms'ów od Kasi. Szybko do niej zadzwoniłem.
 - Hallo, Dawid. Czemu nie odbierałeś. Tak się martwiłam. Słychać było troskę w jej głosie. Jak ja kocham te dziewczynę.
 - Byłem u ojca.
 - Krzyczałeś - Chyba wyczuła lekką chrypkę w moim głosie.
 - Powiem ci w domu. Będę za pół godziny.
Rozłączyłem się.
Przez całą drogę zastanawiałem się co mam jej powiedzieć. Słuchaj, ojciec nie chciał nawet ze mną rozmawiać, więc, żę ślubem musimy poczekać. Przepraszam.
Nie to by ją za bardzo zraniło, a tego nie chcę. Powiem jej prawdę, wszystko tak jak było. Tylko jak...
       ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Hejka.Łapcie nowy rozdział.
Chciałam, żeby rozdział wyszedł dłuższy, ale nie byłoby wtedy tego napięcia.
Kochani dziękuje, że czytacie mojego bloga, jest to dla mnie ważne. Myślę, że przekażecie to w komentarzach. Wasza Natt ♥<3♥

poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 5

Wczorajszy wieczór pamiętam jak prze mgłę. Kiedy uświadomiłam sobie co się wydarzyło, zaczęłam na siebie wrzeszczeć - Jaką jesteś idiotką, skończoną idiotką!!!
Do pokoju wpadł wystraszony Dawid.
 - Spokojnie, połóż się.  To nie twoja wina, będzie dobrze. - Przytulił mnie i położył do łóżka. To szczęście mieć takiego brata. - Pomyślałam.
Obudziłam się na obiad. Dopiero teraz przypomniałam sobie o rodzicach. Ubrałam się i szybko wybiegłam z pokoju.
 - Patrycja poczekaj, dokąd biegniesz? - Krzyczała zdesperowana Kasia.
 - Do domu, musze się wytłumaczyć rodzicom.
 - Spokojnie Dawid o wszystkim pomyślał.
Dzięki Bogu - Dodałam w myślach. Zjadłam obiad i Dawid odwiózł mnie do domu.
 - Tak dla pewności, byliśmy wieczorem w teatrze i kiedy wracaliśmy usnęłaś w aucie.
 - Ok. Zapamiętałam, nie musisz mi tego powtarzać już setny raz.
 - Dobrze, przepraszam. Po prostu bardzo się stresuje.
 - Ach. Masz zamiar powiedzieć ojcu o zaręczynach?
 - Tak. Boje się, że nie zaakceptuje tego.
 - Spokojnie ja jestem po twojej stronie, a poza tym masz już 19 lat, więc możesz decydować sam o swoim życiu.
 - Jak myślisz mama byłaby dumna z tego, że zakładam rodzinę?
 - Na pewno. Tak a propo to kiedy ślub?
 - Za pół roku, o ile będę miał zgodę ojca. Jak  nie to będę musiał czekać jeszcze 2 lata.
 - Czyli patrzeć już za sukienką? - Zaśmiałam się.
 - Jesteś pozytywnie nastawiona co do odpowiedzi ojca. Dobra wysiadamy.
< Oczami Dawida >
16 kwietnia, piątek. Pamiętam ten dzień na pamięć. Jedno z moich najlepszych wspomnień.
Była rocznica związku z Kasią. Postanowiłem, że zabiorę ją nad jezioro. Sprawdziłem czy wszystko mam. Telefon, klucze, portfel i oczywiście pierścionek zaręczynowy.
Od 2 miesięcy zamierzałem się jej oświadczyć, ale ciągle moje myśli wędrowały do pytań: Masz pewność czy się zgodzi? Na pewno ją kochasz? Młody jesteś po co masz się z nią wiązać, z tego będą same wyrzeczenia. Ale wreszcie zebrałem w sobie odwagę i postanowiłem, że to zrobię.
Zadzwoniłem do Kasi:
 - Cześć kochanie. - Krzyknęła uradowana.
 - Musimy się spotkać. Przyjadę po ciebie za 10 minut. - Powiedziałem obojętnym tonem.
 - Dobrze. - Odpowiedziała przerażona.
Miałem poczucie winy, że się boi spotkania ze mną, ale chce oświadczyć się w jej ulubionym miejscu. Nie minęło 10 minut, a znalazłem się pod mieszkaniem Kasi. Wysiadłem z samochodu i otworzyłem drzwi od strony pasażerów. Kasia niepewnie wsiadła. Kiedy oboje byliśmy już w aucie. Ruszyłem w kierunku autostrady.
 - Dokąd jedziemy? - Kasia próbowała ukryć swój strach.
 - Zobaczysz. - Odpowiedziałem obojętnym głosem. Miałem ochotę ją przytulić, ale wtedy domyśliłaby się, że chcę zrobić jej niespodziankę z okazji rocznicy.
Przez następną godzinę nie odzywaliśmy się do siebie ani słowem.
 - Wysiadamy. - Wyrwałem z zamyślenia Kasię.
 - Po co tu przyjechaliśmy? - Odpowiedz na to pytanie pozostawiłem nieznajomą.
 - Chodź. - Wyciągnąłem z bagażnika torbę i ruszyłem w stronę plaży. Naprzeciwko nas znajdowało się słońce, tuż nad jeziorem.
 - Usiądź, proszę.
Kasia usiadła na kocu. Chyba była na mnie obrażona, bo wogóle na mnie nie patrzyła.
 - Spójrz na mnie. - Głęboki wdech i przechodź do sedna sprawy. - Od dawna chciałem ci coś powiedzieć, ale nie miałem odwagi. Więc chciałem ci powiedzieć...
 - No słucham.
Uklęknąłem na piasku.
 - Wyjdziesz za mnie?
 - Tak, kocham cie. - Krzyknęła uradowana dziewczyna.
< Oczami Kasi >
Dziś rocznica naszego związku, ciekawe co zaplanował Dawid? Ubrałam zwiewną sukienkę i szpilki. Nagle zadzwonił telefon.
 - Cześć kochanie. - Byłam uradowana, to Dawid. Pamiętał!!!
(...)
 - Dobrze. - Nagle mój humor prysł. Czy chce ze mną zerwać? W rocznicę?
Poprawiłam makijaż i wyszłam przed bramę. Czekał tam na mnie Dawid. Otworzył mi drzwi od samochodu. Zamieniliśmy tylko kilka zdań. I znaleźliśmy się nad jeziorem. To tu się poznaliśmy, czy teraz i tu chce zakończyć ten związek?
Dawid rozłożył koc na plaży i razem na nim usiedliśmy. Nie miałam odwagi popatrzeć mu w oczy.
 - Spójrz na mnie. Od dawna chciałem ci coś powiedzieć, ale nie miałem odwagi. Więc chciałem ci powiedzieć...
Myślami byłam przygotowana na najgorsze.
 - No słucham.
 - Wyjdziesz za mnie?
Przyznam trochę mnie zamurowało.
 - Tak kocham cię. - Krzyknęłam.
Było idealnie, Dawid z pierścionkiem wokół nas jezioro, a do tego zachód słońca. Nie wierzę Dawid naprawdę mnie kocha...
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Hejka. Mam nadzieję, że rozdział się podobał. Co myślicie o tym, żeby rozdziały pojawiały się we wtorek i piątek? Piszcie w komentarzach. Dziękuje za 448 wyświetleń.