piątek, 13 czerwca 2014
Przykro mi :(
Postanowiłam zakończyć bloga. Nie widzę waszej aktywności, więc nie mam dla kogo pisać postów.Przykro mi jeśli jesteście zawiedzeni, ale mi też nie jest łatwo, wydawało mi się, że jak zaczne pisać bloga to mój świat nabierze barw, ale jest szary i nudny. Do tego moje prywatne sprawy bardzo mnie przytłaczają. !!!!!!!!!!!!PRZEPRASZAM!!!!!!!!!!!!!
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Rozdział 9
< Oczami Dawida >
Patrycja ma racje, kocham Kasię i nie będę w stanie jej zostawić. Złamałbym jej wtedy serce. To byłoby okropne. Moim marzeniem było... Nie, moim marzeniem jest to, aby Kasia była najszczęśliwszą osobą na świecie. Bardzo ją kocham, sam nie wiem za co ale coś w niej jest takiego, że czuje jakby była częścią mnie. Wszystkie moje smutki znikały za pomocą jej jednego uśmiechu. Kiedy patrzę w jej oczy to widzę tą głębię, te uczucia, które się tam kumulują. Odkąd pierwszy raz ją zobaczyłem chciałem zobaczyć w jej oczach to uczucie, którym nie podzieliła by się z nikim innym. Byłem przekonany, że ono nigdy się nie pojawi, ale kiedy już miałem się poddać, ujawniła wszystko co do mnie czuje. Ta wielka ulga kiedy się przekonałem, że moje uczucie jest odwzajemnione. Miałem ochotę ją przytulić, ale uznałem, że lepiej będzie jeżeli zaprosze ją na randkę. Podczas naszej pierwszej zabrałem Kasie na polanę, pełną kwiatów. Ten zachwyt w jej oczach był niesamowity, zebrałem się na odwgę i ją pocałowałem. Był to długi i namiętny. Delikatnie poprosiłem swoim językiem o wstęp, a ona bez wachania się zgodziła. Był to cudowny pocałunek, pełen uczuć i namiętności. Szalałem za tą dziewczyną i... Nadal szaleje.
Wyciagnałem telefon z kieszeni i wybrałem numer Patrycji.
- Dzięki. Kochana jesteś.
- Nie ma... - Nawet nie dałem jej dokończyć, a się rozłączyłem. Wiem, że było to trochę nie fair, ale wyjaśnie jej to później. Naradzie muszę przeprosić Kasię.
< 15 minut później >
- Kasia, przepraszam nie chciałem taki w stosunku do ciebie taki być. Wybaczysz mi?
- Tak, przecież wiem, że mnie kochasz!!!
- Dziękuje. - Pojedyncza łza. Kasia chyba po raz pierwszy widziała mnie płaczącego.
- Nie opuszcze cie nigdy. - Podałem jej kolejną oznakę że mi na niej zależy.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~~ ~~
Trochę krótki, ale na początek powrotu do pisania może być. Proszę ujawnijcie cie komentarzami pod rozdziałem dlatego :
5 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ
Patrycja ma racje, kocham Kasię i nie będę w stanie jej zostawić. Złamałbym jej wtedy serce. To byłoby okropne. Moim marzeniem było... Nie, moim marzeniem jest to, aby Kasia była najszczęśliwszą osobą na świecie. Bardzo ją kocham, sam nie wiem za co ale coś w niej jest takiego, że czuje jakby była częścią mnie. Wszystkie moje smutki znikały za pomocą jej jednego uśmiechu. Kiedy patrzę w jej oczy to widzę tą głębię, te uczucia, które się tam kumulują. Odkąd pierwszy raz ją zobaczyłem chciałem zobaczyć w jej oczach to uczucie, którym nie podzieliła by się z nikim innym. Byłem przekonany, że ono nigdy się nie pojawi, ale kiedy już miałem się poddać, ujawniła wszystko co do mnie czuje. Ta wielka ulga kiedy się przekonałem, że moje uczucie jest odwzajemnione. Miałem ochotę ją przytulić, ale uznałem, że lepiej będzie jeżeli zaprosze ją na randkę. Podczas naszej pierwszej zabrałem Kasie na polanę, pełną kwiatów. Ten zachwyt w jej oczach był niesamowity, zebrałem się na odwgę i ją pocałowałem. Był to długi i namiętny. Delikatnie poprosiłem swoim językiem o wstęp, a ona bez wachania się zgodziła. Był to cudowny pocałunek, pełen uczuć i namiętności. Szalałem za tą dziewczyną i... Nadal szaleje.
Wyciagnałem telefon z kieszeni i wybrałem numer Patrycji.
- Dzięki. Kochana jesteś.
- Nie ma... - Nawet nie dałem jej dokończyć, a się rozłączyłem. Wiem, że było to trochę nie fair, ale wyjaśnie jej to później. Naradzie muszę przeprosić Kasię.
< 15 minut później >
- Kasia, przepraszam nie chciałem taki w stosunku do ciebie taki być. Wybaczysz mi?
- Tak, przecież wiem, że mnie kochasz!!!
- Dziękuje. - Pojedyncza łza. Kasia chyba po raz pierwszy widziała mnie płaczącego.
- Nie opuszcze cie nigdy. - Podałem jej kolejną oznakę że mi na niej zależy.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~~ ~~
Trochę krótki, ale na początek powrotu do pisania może być. Proszę ujawnijcie cie komentarzami pod rozdziałem dlatego :
5 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ
piątek, 30 maja 2014
Hej kochanii
Niestety rozdział dodam w sobotę, za bardzo nie mam dzisiaj czasu, żeby napisać nowy. Przepraszam!!! Kocham was i dziękuje wszystkim za komentarze, które zostawialiście po sobie pod każdym rozdziałem. <3 <3 <3
poniedziałek, 26 maja 2014
Rozdział 8
< Oczami Patrycji >
Już miałam siadać do lekcji kiedy zadzwonił telefon.
- Hej
- Cześć
- Rozmawiałaś z Dawidem?
- Nie. A stało się coś?
- Nie... W sumie to tak. Słyszałaś jego rozmowę z ojcem?
- Nie, słyszałam tylko trzaśnięcie drzwiami. To był Dawid prawda?
- Tak.
- Powiedz co się stało.
- Więc Dawid chciał porozmawiać z twoim ojcem, a ten kazał mu chwilę zaczekać, o musi dokończyć jakieś papierkowe sprawy, a Dawid się zdenerwował, wykrzyczał mu prosto w twarz jaki jest jego zdaniem, wybiegł i teraz nie ma ochoty z nim rozmawiać ani ze mną.
- A co ze ślubem?
- Dawid uparł się i nie chce rozmawiać z ojcem. Powiedział, że nie chce więcej widzieć tego człowieka na oczy. - W telefonie słychać było płacz Kasi.
- Porozmawiam z nim i może uda mi się nakłonić go do rozmowy z ojcem.
- Dziękuje. Wiesz ile znaczy dla mnie Dawid, a on teraz czuje się tak źle, ma poczucie, że mnie zawiódł, zranił. A to nie prawda, nie chce, żeby tak myślał, to go wykańcza.
- Rozmawiałaś z nim o tym.
- Tak, ale uznał, że robię to tylko po to, żeby go pocieszyć i nie mówie prawdy, więc przestał zwracać na mnie uwagę.
- Naprawdę z nim źle. Kasia musze kończyć, pa.
- Dzięki za pomoc. Pa.
Nie wierze, nie myślałam, że Dawid może być, aż tak załamany. Kasia ma racje długo tak nie wytrzyma. Nie chce, żeby popadł w depresje. Był dla mnie ojcem, którego zawsze mi brakowało. Zadzwonie do niego- to już postanowione.
< Rozmowa >
- Hallo, Dawid?
- Cześć. - Jego głos był taki przygnębiający.
- Możemy się spotkać?
- Dobra.
- Pamiętasz naszą ławeczkę? Bądź tam za pół godziny.
Przebrałam się w coś wygodniejszego i zeszłam do kuchni, żeby powiedzieć Marii, że wychodzę. Ruszyłam w stronę parku, kiedy byłam niedaleko naszej ławeczki wypatrzyłam na niej jakąś sylwetkę, to Dawid, był 10 minut przed czasem, ale co on ma w ręce? Wódkę?!? O nie, nie pozwole mu się tak pogrążyć! Podeszłam do niego i usiadłam obok. Sprawnie chwyciłam butelkę i rzuciłam nią o chodnik. Chłopak nie zorientował się, że mu ją zabrałam dopóki nie usłyszał pękającego szkła.
- Co robisz?!?!?
- Nie będziesz pił. Nie pozwole ci!
- Mam to w dupie. Zraniłem najważniejszą osobę w moim życiu. Nie chce, żeby przeze mnie cierpiała. Chce odejść.
- Nie!!! nie zawiodłeś Kasi, ona cie kocha, chce, żebyś przestał tak myśleć. Martwi sięo ciebie, ja zresztą też. Zranisz ją bardziej tym, że odejdziesz. Jeśli naprawdę ją kochasz nie będziesz w stanie odejść.
Zostawiłam go samego, niech wszystko sobie przemyśli.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Kochanii, mam nadzieję, że się spodoba. Specjalnie dla was się spięłam i napisałam rozdział. Postaram się wrócić do formy i dodawać rozdziały systematycznie. Dziękuje za liczbe wyświetleń i za to, że jesteście!!! <3
Już miałam siadać do lekcji kiedy zadzwonił telefon.
- Hej
- Cześć
- Rozmawiałaś z Dawidem?
- Nie. A stało się coś?
- Nie... W sumie to tak. Słyszałaś jego rozmowę z ojcem?
- Nie, słyszałam tylko trzaśnięcie drzwiami. To był Dawid prawda?
- Tak.
- Powiedz co się stało.
- Więc Dawid chciał porozmawiać z twoim ojcem, a ten kazał mu chwilę zaczekać, o musi dokończyć jakieś papierkowe sprawy, a Dawid się zdenerwował, wykrzyczał mu prosto w twarz jaki jest jego zdaniem, wybiegł i teraz nie ma ochoty z nim rozmawiać ani ze mną.
- A co ze ślubem?
- Dawid uparł się i nie chce rozmawiać z ojcem. Powiedział, że nie chce więcej widzieć tego człowieka na oczy. - W telefonie słychać było płacz Kasi.
- Porozmawiam z nim i może uda mi się nakłonić go do rozmowy z ojcem.
- Dziękuje. Wiesz ile znaczy dla mnie Dawid, a on teraz czuje się tak źle, ma poczucie, że mnie zawiódł, zranił. A to nie prawda, nie chce, żeby tak myślał, to go wykańcza.
- Rozmawiałaś z nim o tym.
- Tak, ale uznał, że robię to tylko po to, żeby go pocieszyć i nie mówie prawdy, więc przestał zwracać na mnie uwagę.
- Naprawdę z nim źle. Kasia musze kończyć, pa.
- Dzięki za pomoc. Pa.
Nie wierze, nie myślałam, że Dawid może być, aż tak załamany. Kasia ma racje długo tak nie wytrzyma. Nie chce, żeby popadł w depresje. Był dla mnie ojcem, którego zawsze mi brakowało. Zadzwonie do niego- to już postanowione.
< Rozmowa >
- Hallo, Dawid?
- Cześć. - Jego głos był taki przygnębiający.
- Możemy się spotkać?
- Dobra.
- Pamiętasz naszą ławeczkę? Bądź tam za pół godziny.
Przebrałam się w coś wygodniejszego i zeszłam do kuchni, żeby powiedzieć Marii, że wychodzę. Ruszyłam w stronę parku, kiedy byłam niedaleko naszej ławeczki wypatrzyłam na niej jakąś sylwetkę, to Dawid, był 10 minut przed czasem, ale co on ma w ręce? Wódkę?!? O nie, nie pozwole mu się tak pogrążyć! Podeszłam do niego i usiadłam obok. Sprawnie chwyciłam butelkę i rzuciłam nią o chodnik. Chłopak nie zorientował się, że mu ją zabrałam dopóki nie usłyszał pękającego szkła.
- Co robisz?!?!?
- Nie będziesz pił. Nie pozwole ci!
- Mam to w dupie. Zraniłem najważniejszą osobę w moim życiu. Nie chce, żeby przeze mnie cierpiała. Chce odejść.
- Nie!!! nie zawiodłeś Kasi, ona cie kocha, chce, żebyś przestał tak myśleć. Martwi sięo ciebie, ja zresztą też. Zranisz ją bardziej tym, że odejdziesz. Jeśli naprawdę ją kochasz nie będziesz w stanie odejść.
Zostawiłam go samego, niech wszystko sobie przemyśli.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Kochanii, mam nadzieję, że się spodoba. Specjalnie dla was się spięłam i napisałam rozdział. Postaram się wrócić do formy i dodawać rozdziały systematycznie. Dziękuje za liczbe wyświetleń i za to, że jesteście!!! <3
środa, 21 maja 2014
Kochanii
Niestety nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział. Mam totalną pustkę i zero pomysłów. Przepraszam jeśli was zawiodłam, ale w ostatnim czasie dużo się działo i teraz muszę wszystko przemyśleć. Nie wiem czy będę w stanie napisać nowy post na piątek. Jeszcze raz przepraszam. Ale specjalnie dla was postaram wziąć się w garść i usiąść do nowego rozdziału. Jeśli wam na nim zależy proszę o komentarze, będzie to dla mnie dodatkowa motywacja. Dziękuje...
czwartek, 15 maja 2014
Przepraszam
Przepraszam, ale piątkowego rozdziału nie biedzie i niestety nie wiem czy pojawi się dopiero we wtorek :( Mam lekkiego doła i muszę wszystko sobie poukładać, nie chce pisać rozdziału, który będzie nudny i się wam nie spodoba. Mam nadzieje, że ktokolwiek czyta tego bloga, bo zastanawiam się czy mam dla kogo poświęcać swój wolny czas na pisanie rozdziałów. Mam nadzieję, że tak. Przepraszam za brak rozdziału. ;C
wtorek, 13 maja 2014
Rozdział 7
< Oczami Kasi >
Minęło 49 minut a Dawida wciąż nie ma. Już miałam dzwonić, kiedy ktoś wszedł do mieszkania. Szybko podbiegłam do drzwi.
- Tak się martwiłam! - Podeszłam do chłopaka i mocno go przytuliłam.
- Przepraszam, że jechałem tak długo, ale był wypadek i zrobił się korek.
- Ale dlaczego byłeś taki zdenerwowany kiedy mówiłeś o swoim tacie?
Chłopak wyraźnie się spiął.
- Proszę, możemy porozmawiać o tym jutro, jestem zmęczony.
Jego wymawia była słaba, ale może pokłócił się z ojcem, albo Patrycją?
- Dobra odpocznij sobie, a ja pójdę na zakupy. Co chcesz na kolacje?
- Nie wiem, wymyśl coś.
- Może jakaś sałatka?
- Wiesz co mam ochotę na pizzę, obejrzymy jakiś film razem, a jutro zrobię zakupy. Co ty na to?
- Dobra. - Chyba naprawdę był w złym humorze, bo tylko wtedy zamawiał pizze full wypas. Włączyliśmy film i zaczęliśmy jeść. W połowie filmu Dawid pocałował mnie i powiedział, że idzie się położyć. Chciałam iść z nim, ale powiedział, żebym oglądała film. Oglądałam ten film i oglądałam i nic ciekawego, bez Dawida ten film był totalną beznadzieją. Przełączyłam więc na inny kanał, leciał horror. Wreszcie coś się dzieje. - Dodałam w myślach. Film skończył się około 4 w nocy. Byłam tak wykończona, że nie miałam siły pójść do sypialni. Przykryłam się kocem i poszłam spać.
< SEN >
To mój wielki dzień. Już wszystko gotowe. Sala przystrojona, tort jest, jednym słowem wszystko załatwione. Ostatnie poprawki makijażu, włosów i gotowa. Przyjechał Dawid. Zostaliśmy pobłogosławieni przez moich rodziców. Wsiedliśmy do białej limuzyny i pojechaliśmy pod kościół. Nasi świadkowie podpisali jeszcze pare dokumentów i mogliśmy zacząć ceremonię. Tato wziął mnie pod rękę i kiedy rozbrzmiał marsz weselny zaczęliśmy iść w stronę ołtarza. Patrzyłam się do okoła, Patrycja się do mnie uśmiechała, potem przerzuciłam wzrok na Dawida. Teraz będzie tylko mój. Podeszliśmy do ołtarza i tato podał moją ręke Dawidowi. Rozpoczeła się ceremonia, moim marzenie było to, aby ślub odbył się w kościele, w którym pochowany został mój brat. Bardzo go kochałam, miał 1,5 roku kiedy umarł. Był taki mały. Obwiniałam siebie, że to moja wina, że to ja powinnam umrzeć nie on. Dobra dość tych wspomnień, to twój wielki dzień, ciesz się chwilą. - Podpowiedziała moja podświadomość. Miałam wypowiadać właśnie słowa przysięgi:
Ja Katarzyna Till biorę sobie Ciebie Dawidzie Kilk za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
I oficjalnie zostaliśmy mężem i żoną. Mogliśmy się pocałować. Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie. Wyszliśmy z kościoła i zostaliśmy obrzuceni ryżem. Pojechaliśmy do sali bankietowej, którą zarezerwowaliśmy. Podano posiłki i napoje. Były tańce i grała kapela. Sala była przystrojona białymi i czerwonymi balonami, a do tego były satynowe szarfy. Zatańczyliśmy pierwszy taniec i zaczęliśmy odbierać prezenty. Były wspaniałe, oryginalna szkocka whisky, zestaw kieliszków do alkoholu, biżuteria dla mnie: naszyjnik od Tiffaniego, dla Dawida: zegarek Elixa. Najlepszy z tych wszystkich był 7 dniowy wyjazd na Florydę. Ale w całej ceremonii było coś dziwnego, kogoś mi brakowało. Tylko kogo...
< Rzeczywistość>
- Kasia, wstawaj już 12.
- Już, wstaje. Poszłam do szafy, wzięłam jakieś ciuchy i poszłam wziąć prysznic.
- Co na śniadanie?
- Śniadanie? A obiad nie może być?
- To co na obiad?
- Naleśniki z serem i truskawkami.
- Super, to bierz się do roboty, bo głodna jestem. - Dawid chyba chce mi coś powiedzieć, bo bez powodu nie podlizywał by mi się naleśnikami. Usiedliśmy do obiadu. Jeden kęs naleśnika i czuje się jak w niebie. I wracamy na ziemie.
- Patrycja ma urodziny za tydzień, wymyśliłeś dla niej jakiś prezent?
- Nie. A ty masz jakiś pomysł?
- Nie mam pojęcia. Chcesz może mi coś powiedzieć? - Spytałam spoglądając na naleśniki.
- Tak. - Dawid łobuzersko się uśmiechnął. - Kocham cię!
I pocałował mnie w usta, delikatnie zarumieniłam się.
- Miałam piękny sen. Śnił mi się nasz ślub. A tak w ogóle rozmawiałeś wczoraj ze swoim ojcem?
- Tak, a co?
- Bo śniło mi się, że na ślubie nie było twojego ojca.
- Rozmawiałem z nim i...
Dawid wyraźnie się spiął i nie dokończył swojej odpowiedzi.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Miśki łapcie nowy rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba, bo moim zdaniem wyszedł trochę nudny. Dziękuje za tyle wyświetleń, jeżeli podoba wam się mój blog polecajcie go innym. Dziękuje !!! Kocham was ♥♥♥
Minęło 49 minut a Dawida wciąż nie ma. Już miałam dzwonić, kiedy ktoś wszedł do mieszkania. Szybko podbiegłam do drzwi.
- Tak się martwiłam! - Podeszłam do chłopaka i mocno go przytuliłam.
- Przepraszam, że jechałem tak długo, ale był wypadek i zrobił się korek.
- Ale dlaczego byłeś taki zdenerwowany kiedy mówiłeś o swoim tacie?
Chłopak wyraźnie się spiął.
- Proszę, możemy porozmawiać o tym jutro, jestem zmęczony.
Jego wymawia była słaba, ale może pokłócił się z ojcem, albo Patrycją?
- Dobra odpocznij sobie, a ja pójdę na zakupy. Co chcesz na kolacje?
- Nie wiem, wymyśl coś.
- Może jakaś sałatka?
- Wiesz co mam ochotę na pizzę, obejrzymy jakiś film razem, a jutro zrobię zakupy. Co ty na to?
- Dobra. - Chyba naprawdę był w złym humorze, bo tylko wtedy zamawiał pizze full wypas. Włączyliśmy film i zaczęliśmy jeść. W połowie filmu Dawid pocałował mnie i powiedział, że idzie się położyć. Chciałam iść z nim, ale powiedział, żebym oglądała film. Oglądałam ten film i oglądałam i nic ciekawego, bez Dawida ten film był totalną beznadzieją. Przełączyłam więc na inny kanał, leciał horror. Wreszcie coś się dzieje. - Dodałam w myślach. Film skończył się około 4 w nocy. Byłam tak wykończona, że nie miałam siły pójść do sypialni. Przykryłam się kocem i poszłam spać.
< SEN >
To mój wielki dzień. Już wszystko gotowe. Sala przystrojona, tort jest, jednym słowem wszystko załatwione. Ostatnie poprawki makijażu, włosów i gotowa. Przyjechał Dawid. Zostaliśmy pobłogosławieni przez moich rodziców. Wsiedliśmy do białej limuzyny i pojechaliśmy pod kościół. Nasi świadkowie podpisali jeszcze pare dokumentów i mogliśmy zacząć ceremonię. Tato wziął mnie pod rękę i kiedy rozbrzmiał marsz weselny zaczęliśmy iść w stronę ołtarza. Patrzyłam się do okoła, Patrycja się do mnie uśmiechała, potem przerzuciłam wzrok na Dawida. Teraz będzie tylko mój. Podeszliśmy do ołtarza i tato podał moją ręke Dawidowi. Rozpoczeła się ceremonia, moim marzenie było to, aby ślub odbył się w kościele, w którym pochowany został mój brat. Bardzo go kochałam, miał 1,5 roku kiedy umarł. Był taki mały. Obwiniałam siebie, że to moja wina, że to ja powinnam umrzeć nie on. Dobra dość tych wspomnień, to twój wielki dzień, ciesz się chwilą. - Podpowiedziała moja podświadomość. Miałam wypowiadać właśnie słowa przysięgi:
Ja Katarzyna Till biorę sobie Ciebie Dawidzie Kilk za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
I oficjalnie zostaliśmy mężem i żoną. Mogliśmy się pocałować. Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie. Wyszliśmy z kościoła i zostaliśmy obrzuceni ryżem. Pojechaliśmy do sali bankietowej, którą zarezerwowaliśmy. Podano posiłki i napoje. Były tańce i grała kapela. Sala była przystrojona białymi i czerwonymi balonami, a do tego były satynowe szarfy. Zatańczyliśmy pierwszy taniec i zaczęliśmy odbierać prezenty. Były wspaniałe, oryginalna szkocka whisky, zestaw kieliszków do alkoholu, biżuteria dla mnie: naszyjnik od Tiffaniego, dla Dawida: zegarek Elixa. Najlepszy z tych wszystkich był 7 dniowy wyjazd na Florydę. Ale w całej ceremonii było coś dziwnego, kogoś mi brakowało. Tylko kogo...
< Rzeczywistość>
- Kasia, wstawaj już 12.
- Już, wstaje. Poszłam do szafy, wzięłam jakieś ciuchy i poszłam wziąć prysznic.
- Co na śniadanie?
- Śniadanie? A obiad nie może być?
- To co na obiad?
- Naleśniki z serem i truskawkami.
- Super, to bierz się do roboty, bo głodna jestem. - Dawid chyba chce mi coś powiedzieć, bo bez powodu nie podlizywał by mi się naleśnikami. Usiedliśmy do obiadu. Jeden kęs naleśnika i czuje się jak w niebie. I wracamy na ziemie.
- Patrycja ma urodziny za tydzień, wymyśliłeś dla niej jakiś prezent?
- Nie. A ty masz jakiś pomysł?
- Nie mam pojęcia. Chcesz może mi coś powiedzieć? - Spytałam spoglądając na naleśniki.
- Tak. - Dawid łobuzersko się uśmiechnął. - Kocham cię!
I pocałował mnie w usta, delikatnie zarumieniłam się.
- Miałam piękny sen. Śnił mi się nasz ślub. A tak w ogóle rozmawiałeś wczoraj ze swoim ojcem?
- Tak, a co?
- Bo śniło mi się, że na ślubie nie było twojego ojca.
- Rozmawiałem z nim i...
Dawid wyraźnie się spiął i nie dokończył swojej odpowiedzi.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Miśki łapcie nowy rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba, bo moim zdaniem wyszedł trochę nudny. Dziękuje za tyle wyświetleń, jeżeli podoba wam się mój blog polecajcie go innym. Dziękuje !!! Kocham was ♥♥♥
piątek, 9 maja 2014
Rozdział 6
< Oczami Dawida>
Pora zebrać się na odwagę. - Pomyślałem. Otworzyłem drzwi do domu taty. Wszystkie wspomnienia przeszły mi przez głowę. Pojawiło się też ukłucie bólu.
Te wszystkie pytania:
< Wspomnienie>
- Tato gdzie jest mama? - Wychlipałem.
- Mamy nie ma, zostawiła cię. - Była to najbardziej bolesna odpowiedź jaką kiedykolwiek mi powiedział. Miałem wtedy 7 lat, nic nie rozumiałem. Słowa taty raniły mnie jak ugodzenie nożem. Brakowało mi mamy, ale nie mogłem nic na to poradzić. O tym, że umarła, a nie opuściła nas, zrozumiałem kiedy miałem 13 lat. Przeanalizowałem wszystko co zdarzyło się przed zniknięciem matki. Bardzo często płakała. Podchodziła do nas, przytulała i mówiła, że nas kocha i zawsze będzie o nas pamiętać i spoglądać z nieba. Z początku myślałem, że leci do pracy za granicą. Słyszałem jak rozmawiała a naszą opiekunką Marią:
- Zaopiekuj się dziećmi kiedy odejdę.
- Pani Ewelino, proszę być dobrej myśli.
- Będę się modliła, żeby śmierć panią ominęła.
- Dziękuje, myślę jednak, że to nic nie da. Chyba, że Bóg będzie tak łaskawy dla zwykłego człowieka.
Mając 7 lat po części wiedziałem co to śmierć. Przynajmniej postrzegałem to jako sen bez końca. Ze łzami w oczach podbiegłem do mamy i po raz ostatni ją przytuliłem.
- Opiekuj się siostrą. Bądź dla niej ważny tak jak ja. Pamiętaj kocham cię i nigdy nie przestanę. Do zobaczenia tam na górze. - Pocałowała mnie w policzek. Za pojedyncza łza popłynęła z moich oczu. Wiedziałem, że nie mogę być w takim stanie, obiecałem mamie. Kocham Patrycję i nie chce, żeby patrzyła na mój ból, to ją dobije. Nie rozumie jeszcze co dzieje się z mamą, dlatego musze ją chronić.
<Rzeczywistość>
Głęboki wdech i kilka kroków w przód. Jeszcze trzy... dwa... i jestem.
- Cześć tato.
- O Dawid, jak miło, że wpadłeś.
- Chce ci coś powiedzieć.
- Poczekaj w salonie, zaraz do ciebie przyjdę, na razie muszę skończyć wypełniać te papiery.
- Czyli jakieś pieprzone papiery są ważniejsze niż twój syn!!! Dobra zapomnij, że w ogóle tu byłem!
- Dawid jak ty się odzywasz?! - Widać nie byłem i nie będę dla niego ważny.
Wybiegłem z domu i wsiadłem do auta. Jechałem 200 km/h. Przy okazji przejechałem 3 albo 4 czerwone światła. Dojechałem nad jakiś staw i zatrzymałem się. Zacząłem na całe gardło wrzeszczeć. Dlaczego on taki jest, tu nie chodzi o mnie samego. On nie daje nam tego poczucia, że jest przy nas i nas wspiera. Widzi tylko czubek własnego nosa. Po prostu go nienawidzę. Od 12 lat to ja byłem dla Patrycji jak ojciec!!! - Miałem ochotę wykrzyczeć mu te słowa z pogardą do jego osoby.
Ochłonąłem trochę i wsiadłem do samochodu. Patrzę na zegarek w telefonie. 20 nieodebranych połączeń i 30 sms'ów od Kasi. Szybko do niej zadzwoniłem.
- Hallo, Dawid. Czemu nie odbierałeś. Tak się martwiłam. Słychać było troskę w jej głosie. Jak ja kocham te dziewczynę.
- Byłem u ojca.
- Krzyczałeś - Chyba wyczuła lekką chrypkę w moim głosie.
- Powiem ci w domu. Będę za pół godziny.
Rozłączyłem się.
Przez całą drogę zastanawiałem się co mam jej powiedzieć. Słuchaj, ojciec nie chciał nawet ze mną rozmawiać, więc, żę ślubem musimy poczekać. Przepraszam.
Nie to by ją za bardzo zraniło, a tego nie chcę. Powiem jej prawdę, wszystko tak jak było. Tylko jak...
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Hejka.Łapcie nowy rozdział.
Chciałam, żeby rozdział wyszedł dłuższy, ale nie byłoby wtedy tego napięcia.
Kochani dziękuje, że czytacie mojego bloga, jest to dla mnie ważne. Myślę, że przekażecie to w komentarzach. Wasza Natt ♥<3♥
Pora zebrać się na odwagę. - Pomyślałem. Otworzyłem drzwi do domu taty. Wszystkie wspomnienia przeszły mi przez głowę. Pojawiło się też ukłucie bólu.
Te wszystkie pytania:
< Wspomnienie>
- Tato gdzie jest mama? - Wychlipałem.
- Mamy nie ma, zostawiła cię. - Była to najbardziej bolesna odpowiedź jaką kiedykolwiek mi powiedział. Miałem wtedy 7 lat, nic nie rozumiałem. Słowa taty raniły mnie jak ugodzenie nożem. Brakowało mi mamy, ale nie mogłem nic na to poradzić. O tym, że umarła, a nie opuściła nas, zrozumiałem kiedy miałem 13 lat. Przeanalizowałem wszystko co zdarzyło się przed zniknięciem matki. Bardzo często płakała. Podchodziła do nas, przytulała i mówiła, że nas kocha i zawsze będzie o nas pamiętać i spoglądać z nieba. Z początku myślałem, że leci do pracy za granicą. Słyszałem jak rozmawiała a naszą opiekunką Marią:
- Zaopiekuj się dziećmi kiedy odejdę.
- Pani Ewelino, proszę być dobrej myśli.
- Będę się modliła, żeby śmierć panią ominęła.
- Dziękuje, myślę jednak, że to nic nie da. Chyba, że Bóg będzie tak łaskawy dla zwykłego człowieka.
Mając 7 lat po części wiedziałem co to śmierć. Przynajmniej postrzegałem to jako sen bez końca. Ze łzami w oczach podbiegłem do mamy i po raz ostatni ją przytuliłem.
- Opiekuj się siostrą. Bądź dla niej ważny tak jak ja. Pamiętaj kocham cię i nigdy nie przestanę. Do zobaczenia tam na górze. - Pocałowała mnie w policzek. Za pojedyncza łza popłynęła z moich oczu. Wiedziałem, że nie mogę być w takim stanie, obiecałem mamie. Kocham Patrycję i nie chce, żeby patrzyła na mój ból, to ją dobije. Nie rozumie jeszcze co dzieje się z mamą, dlatego musze ją chronić.
<Rzeczywistość>
Głęboki wdech i kilka kroków w przód. Jeszcze trzy... dwa... i jestem.
- Cześć tato.
- O Dawid, jak miło, że wpadłeś.
- Chce ci coś powiedzieć.
- Poczekaj w salonie, zaraz do ciebie przyjdę, na razie muszę skończyć wypełniać te papiery.
- Czyli jakieś pieprzone papiery są ważniejsze niż twój syn!!! Dobra zapomnij, że w ogóle tu byłem!
- Dawid jak ty się odzywasz?! - Widać nie byłem i nie będę dla niego ważny.
Wybiegłem z domu i wsiadłem do auta. Jechałem 200 km/h. Przy okazji przejechałem 3 albo 4 czerwone światła. Dojechałem nad jakiś staw i zatrzymałem się. Zacząłem na całe gardło wrzeszczeć. Dlaczego on taki jest, tu nie chodzi o mnie samego. On nie daje nam tego poczucia, że jest przy nas i nas wspiera. Widzi tylko czubek własnego nosa. Po prostu go nienawidzę. Od 12 lat to ja byłem dla Patrycji jak ojciec!!! - Miałem ochotę wykrzyczeć mu te słowa z pogardą do jego osoby.
Ochłonąłem trochę i wsiadłem do samochodu. Patrzę na zegarek w telefonie. 20 nieodebranych połączeń i 30 sms'ów od Kasi. Szybko do niej zadzwoniłem.
- Hallo, Dawid. Czemu nie odbierałeś. Tak się martwiłam. Słychać było troskę w jej głosie. Jak ja kocham te dziewczynę.
- Byłem u ojca.
- Krzyczałeś - Chyba wyczuła lekką chrypkę w moim głosie.
- Powiem ci w domu. Będę za pół godziny.
Rozłączyłem się.
Przez całą drogę zastanawiałem się co mam jej powiedzieć. Słuchaj, ojciec nie chciał nawet ze mną rozmawiać, więc, żę ślubem musimy poczekać. Przepraszam.
Nie to by ją za bardzo zraniło, a tego nie chcę. Powiem jej prawdę, wszystko tak jak było. Tylko jak...
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Hejka.Łapcie nowy rozdział.
Chciałam, żeby rozdział wyszedł dłuższy, ale nie byłoby wtedy tego napięcia.
Kochani dziękuje, że czytacie mojego bloga, jest to dla mnie ważne. Myślę, że przekażecie to w komentarzach. Wasza Natt ♥<3♥
poniedziałek, 5 maja 2014
Rozdział 5
Wczorajszy wieczór pamiętam jak prze mgłę. Kiedy uświadomiłam sobie co się wydarzyło, zaczęłam na siebie wrzeszczeć - Jaką jesteś idiotką, skończoną idiotką!!!
Do pokoju wpadł wystraszony Dawid.
- Spokojnie, połóż się. To nie twoja wina, będzie dobrze. - Przytulił mnie i położył do łóżka. To szczęście mieć takiego brata. - Pomyślałam.
Obudziłam się na obiad. Dopiero teraz przypomniałam sobie o rodzicach. Ubrałam się i szybko wybiegłam z pokoju.
- Patrycja poczekaj, dokąd biegniesz? - Krzyczała zdesperowana Kasia.
- Do domu, musze się wytłumaczyć rodzicom.
- Spokojnie Dawid o wszystkim pomyślał.
Dzięki Bogu - Dodałam w myślach. Zjadłam obiad i Dawid odwiózł mnie do domu.
- Tak dla pewności, byliśmy wieczorem w teatrze i kiedy wracaliśmy usnęłaś w aucie.
- Ok. Zapamiętałam, nie musisz mi tego powtarzać już setny raz.
- Dobrze, przepraszam. Po prostu bardzo się stresuje.
- Ach. Masz zamiar powiedzieć ojcu o zaręczynach?
- Tak. Boje się, że nie zaakceptuje tego.
- Spokojnie ja jestem po twojej stronie, a poza tym masz już 19 lat, więc możesz decydować sam o swoim życiu.
- Jak myślisz mama byłaby dumna z tego, że zakładam rodzinę?
- Na pewno. Tak a propo to kiedy ślub?
- Za pół roku, o ile będę miał zgodę ojca. Jak nie to będę musiał czekać jeszcze 2 lata.
- Czyli patrzeć już za sukienką? - Zaśmiałam się.
- Jesteś pozytywnie nastawiona co do odpowiedzi ojca. Dobra wysiadamy.
< Oczami Dawida >
16 kwietnia, piątek. Pamiętam ten dzień na pamięć. Jedno z moich najlepszych wspomnień.
Była rocznica związku z Kasią. Postanowiłem, że zabiorę ją nad jezioro. Sprawdziłem czy wszystko mam. Telefon, klucze, portfel i oczywiście pierścionek zaręczynowy.
Od 2 miesięcy zamierzałem się jej oświadczyć, ale ciągle moje myśli wędrowały do pytań: Masz pewność czy się zgodzi? Na pewno ją kochasz? Młody jesteś po co masz się z nią wiązać, z tego będą same wyrzeczenia. Ale wreszcie zebrałem w sobie odwagę i postanowiłem, że to zrobię.
Zadzwoniłem do Kasi:
- Cześć kochanie. - Krzyknęła uradowana.
- Musimy się spotkać. Przyjadę po ciebie za 10 minut. - Powiedziałem obojętnym tonem.
- Dobrze. - Odpowiedziała przerażona.
Miałem poczucie winy, że się boi spotkania ze mną, ale chce oświadczyć się w jej ulubionym miejscu. Nie minęło 10 minut, a znalazłem się pod mieszkaniem Kasi. Wysiadłem z samochodu i otworzyłem drzwi od strony pasażerów. Kasia niepewnie wsiadła. Kiedy oboje byliśmy już w aucie. Ruszyłem w kierunku autostrady.
- Dokąd jedziemy? - Kasia próbowała ukryć swój strach.
- Zobaczysz. - Odpowiedziałem obojętnym głosem. Miałem ochotę ją przytulić, ale wtedy domyśliłaby się, że chcę zrobić jej niespodziankę z okazji rocznicy.
Przez następną godzinę nie odzywaliśmy się do siebie ani słowem.
- Wysiadamy. - Wyrwałem z zamyślenia Kasię.
- Po co tu przyjechaliśmy? - Odpowiedz na to pytanie pozostawiłem nieznajomą.
- Chodź. - Wyciągnąłem z bagażnika torbę i ruszyłem w stronę plaży. Naprzeciwko nas znajdowało się słońce, tuż nad jeziorem.
- Usiądź, proszę.
Kasia usiadła na kocu. Chyba była na mnie obrażona, bo wogóle na mnie nie patrzyła.
- Spójrz na mnie. - Głęboki wdech i przechodź do sedna sprawy. - Od dawna chciałem ci coś powiedzieć, ale nie miałem odwagi. Więc chciałem ci powiedzieć...
- No słucham.
Uklęknąłem na piasku.
- Wyjdziesz za mnie?
- Tak, kocham cie. - Krzyknęła uradowana dziewczyna.
< Oczami Kasi >
Dziś rocznica naszego związku, ciekawe co zaplanował Dawid? Ubrałam zwiewną sukienkę i szpilki. Nagle zadzwonił telefon.
- Cześć kochanie. - Byłam uradowana, to Dawid. Pamiętał!!!
(...)
- Dobrze. - Nagle mój humor prysł. Czy chce ze mną zerwać? W rocznicę?
Poprawiłam makijaż i wyszłam przed bramę. Czekał tam na mnie Dawid. Otworzył mi drzwi od samochodu. Zamieniliśmy tylko kilka zdań. I znaleźliśmy się nad jeziorem. To tu się poznaliśmy, czy teraz i tu chce zakończyć ten związek?
Dawid rozłożył koc na plaży i razem na nim usiedliśmy. Nie miałam odwagi popatrzeć mu w oczy.
- Spójrz na mnie. Od dawna chciałem ci coś powiedzieć, ale nie miałem odwagi. Więc chciałem ci powiedzieć...
Myślami byłam przygotowana na najgorsze.
- No słucham.
- Wyjdziesz za mnie?
Przyznam trochę mnie zamurowało.
- Tak kocham cię. - Krzyknęłam.
Było idealnie, Dawid z pierścionkiem wokół nas jezioro, a do tego zachód słońca. Nie wierzę Dawid naprawdę mnie kocha...
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Hejka. Mam nadzieję, że rozdział się podobał. Co myślicie o tym, żeby rozdziały pojawiały się we wtorek i piątek? Piszcie w komentarzach. Dziękuje za 448 wyświetleń.
Do pokoju wpadł wystraszony Dawid.
- Spokojnie, połóż się. To nie twoja wina, będzie dobrze. - Przytulił mnie i położył do łóżka. To szczęście mieć takiego brata. - Pomyślałam.
Obudziłam się na obiad. Dopiero teraz przypomniałam sobie o rodzicach. Ubrałam się i szybko wybiegłam z pokoju.
- Patrycja poczekaj, dokąd biegniesz? - Krzyczała zdesperowana Kasia.
- Do domu, musze się wytłumaczyć rodzicom.
- Spokojnie Dawid o wszystkim pomyślał.
Dzięki Bogu - Dodałam w myślach. Zjadłam obiad i Dawid odwiózł mnie do domu.
- Tak dla pewności, byliśmy wieczorem w teatrze i kiedy wracaliśmy usnęłaś w aucie.
- Ok. Zapamiętałam, nie musisz mi tego powtarzać już setny raz.
- Dobrze, przepraszam. Po prostu bardzo się stresuje.
- Ach. Masz zamiar powiedzieć ojcu o zaręczynach?
- Tak. Boje się, że nie zaakceptuje tego.
- Spokojnie ja jestem po twojej stronie, a poza tym masz już 19 lat, więc możesz decydować sam o swoim życiu.
- Jak myślisz mama byłaby dumna z tego, że zakładam rodzinę?
- Na pewno. Tak a propo to kiedy ślub?
- Za pół roku, o ile będę miał zgodę ojca. Jak nie to będę musiał czekać jeszcze 2 lata.
- Czyli patrzeć już za sukienką? - Zaśmiałam się.
- Jesteś pozytywnie nastawiona co do odpowiedzi ojca. Dobra wysiadamy.
< Oczami Dawida >
16 kwietnia, piątek. Pamiętam ten dzień na pamięć. Jedno z moich najlepszych wspomnień.
Była rocznica związku z Kasią. Postanowiłem, że zabiorę ją nad jezioro. Sprawdziłem czy wszystko mam. Telefon, klucze, portfel i oczywiście pierścionek zaręczynowy.
Od 2 miesięcy zamierzałem się jej oświadczyć, ale ciągle moje myśli wędrowały do pytań: Masz pewność czy się zgodzi? Na pewno ją kochasz? Młody jesteś po co masz się z nią wiązać, z tego będą same wyrzeczenia. Ale wreszcie zebrałem w sobie odwagę i postanowiłem, że to zrobię.
Zadzwoniłem do Kasi:
- Cześć kochanie. - Krzyknęła uradowana.
- Musimy się spotkać. Przyjadę po ciebie za 10 minut. - Powiedziałem obojętnym tonem.
- Dobrze. - Odpowiedziała przerażona.
Miałem poczucie winy, że się boi spotkania ze mną, ale chce oświadczyć się w jej ulubionym miejscu. Nie minęło 10 minut, a znalazłem się pod mieszkaniem Kasi. Wysiadłem z samochodu i otworzyłem drzwi od strony pasażerów. Kasia niepewnie wsiadła. Kiedy oboje byliśmy już w aucie. Ruszyłem w kierunku autostrady.
- Dokąd jedziemy? - Kasia próbowała ukryć swój strach.
- Zobaczysz. - Odpowiedziałem obojętnym głosem. Miałem ochotę ją przytulić, ale wtedy domyśliłaby się, że chcę zrobić jej niespodziankę z okazji rocznicy.
Przez następną godzinę nie odzywaliśmy się do siebie ani słowem.
- Wysiadamy. - Wyrwałem z zamyślenia Kasię.
- Po co tu przyjechaliśmy? - Odpowiedz na to pytanie pozostawiłem nieznajomą.
- Chodź. - Wyciągnąłem z bagażnika torbę i ruszyłem w stronę plaży. Naprzeciwko nas znajdowało się słońce, tuż nad jeziorem.
- Usiądź, proszę.
Kasia usiadła na kocu. Chyba była na mnie obrażona, bo wogóle na mnie nie patrzyła.
- Spójrz na mnie. - Głęboki wdech i przechodź do sedna sprawy. - Od dawna chciałem ci coś powiedzieć, ale nie miałem odwagi. Więc chciałem ci powiedzieć...
- No słucham.
Uklęknąłem na piasku.
- Wyjdziesz za mnie?
- Tak, kocham cie. - Krzyknęła uradowana dziewczyna.
< Oczami Kasi >
Dziś rocznica naszego związku, ciekawe co zaplanował Dawid? Ubrałam zwiewną sukienkę i szpilki. Nagle zadzwonił telefon.
- Cześć kochanie. - Byłam uradowana, to Dawid. Pamiętał!!!
(...)
- Dobrze. - Nagle mój humor prysł. Czy chce ze mną zerwać? W rocznicę?
Poprawiłam makijaż i wyszłam przed bramę. Czekał tam na mnie Dawid. Otworzył mi drzwi od samochodu. Zamieniliśmy tylko kilka zdań. I znaleźliśmy się nad jeziorem. To tu się poznaliśmy, czy teraz i tu chce zakończyć ten związek?
Dawid rozłożył koc na plaży i razem na nim usiedliśmy. Nie miałam odwagi popatrzeć mu w oczy.
- Spójrz na mnie. Od dawna chciałem ci coś powiedzieć, ale nie miałem odwagi. Więc chciałem ci powiedzieć...
Myślami byłam przygotowana na najgorsze.
- No słucham.
- Wyjdziesz za mnie?
Przyznam trochę mnie zamurowało.
- Tak kocham cię. - Krzyknęłam.
Było idealnie, Dawid z pierścionkiem wokół nas jezioro, a do tego zachód słońca. Nie wierzę Dawid naprawdę mnie kocha...
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Hejka. Mam nadzieję, że rozdział się podobał. Co myślicie o tym, żeby rozdziały pojawiały się we wtorek i piątek? Piszcie w komentarzach. Dziękuje za 448 wyświetleń.
środa, 30 kwietnia 2014
Rozdział 4
Staliśmy przy wejściu do klubu. Przed nami było tylko kilka osób. Przez cały czas od przyjazdu miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Daj spokój Pati, ładna jesteś, to faceci się za tobą oglądają. Nie to jest coś innego, to spojrzenie jest przeszywające, tak jakby ktoś chciał wiedzieć wszystko. Jakby chciał dowiedzieć się jak postępuje, co rozważam. Odpowiedziałam podświadomości. Rozejrzałam się dookoła. Wszyscy byli zajęci rozmową, ale tam w cieniu budynku ktoś jest. Delikatnie odwróciłam spojrzenie w stronę nieznajomego. Widzę, obserwuje mnie. Wyluzuj się, rozdrażniona jesteś. Idziesz na imprezę, masz się dobrze bawić i ... Wypowiedź mojej podświadomości przerwał głos Kasi:
- Hallo, Patrycja żyjesz?
- Tak, tak. Przepraszam zamyśliłam się.
- Dobra, imprezę czas zacząć!!! - Rozbrzmiał głos Dawida.
Kasia i Dawid poszli na parkiet, a ja usiadłam przy barze. Miałam ochotę się napić, ale kto sprzeda alkohol 16-latce? Byłam rozdrażniona. Rozejrzałam się po klubie, ale znalazłam ani Dawida, ani Kasi. Odwróciłam się jeszcze raz i zobaczyłam tego samego faceta co przed klubem, w dodatku znowu się na mnie patrzył. Tym samym natarczywym wzrokiem co wtedy. Zaczynam się go bać. Może powiem Dawidowi? o wilku mowa.
- Dawid. Mam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje.
- Wyluzuj siostra, ewidentnie na ciebie leci. Może zamówić ci jakiegoś drinka dla rozluźnienia?
- Tak, może rzeczywiście muszę wyluzować.
- Ale musisz wypić gdzieś daleko od ochroniarzy, bo pójdę do pudła.
- Dobra, będę czekać przy toaletach. Przejdziesz obok mnie i podasz mi drinka. Tylko jakiegoś mocnego.
- Ok.
Ruszyłam w stronę łazienek. Czekałam około 5 minut i pojawił się Dawid. Przejęłam od niego drinka i weszłam do toalety. Szybko znalazłam się w kabinie. Opróżniłam szklankę na dwa razy. Zakręciło mi się w głowie. Usiadłam na podłodze. Powili mi przechodziło. Drink był naprawdę mocny, jak na moje doświadczenie z alkoholem.
Podniosłam się i podeszłam do umywalek. Poprawiłam włosy i sukienkę. Nagle przeszył mnie mocny ból. Otrząsnęłam się, mam ochotę na coś mocniejszego. Tylko jak mam to zrobić? Wyszłam z toalety i podszedł do mnie jakiś koleś. Zaczął mnie podrywać. Jest okazja, pora zaryzykować. - Pomyślałam. Zaczęłam go podrywać, uwodzicielsko szepnęłam mu do ucha: Może napijemy się wódki. Będę tu czekać. Musnęłam płatek jego ucha ustami. Delikatnie skrzywiłam się, a podniecony facet od razu poleciał do baru. Po 4 minutach był z powrotem. Wzięłam od niego szklankę i zniknęłam w toalecie. Mężczyzna nie zorientował się nawet, że zniknęłam. Po 15 minutach zrezygnował z czekania na mnie. Dopiłam alkohol i podeszłam do baru. Siedziała przy nim Kasia. Dawid pląsał gdzieś na parkiecie.
- Czemu nie tańczysz? - Spytałam.
- Ty piłaś?!
- Może troszeczkę. - Zaczęłam się śmiać. Najwyraźniej byłam podpita.
- Skąd wzięłaś? Przecież jesteś niepełnoletnia.
- Taki facet mi zaproponował, więc się zgodziłam.
- Boże dziewczyno, coś ty zrobiła??? - Było słychać oburzenie w jej głosie.
- Nic się nie stało, to tylko drink.
- Tyko drink?! Nie ruszaj się stąd, idę po Dawida.
Jak zwykle nie posłuchałam się i ruszyłam w głąb klubu. Przy jednej z kanap siedział nieznajomy, który wcześniej mnie obserwował. Jak na mnie leci, to możemy się trochę zabawić.
Ruszyłam w jego stronę. Usiadłam mu na kolanach i zaczęłam składać mu delikatne całusy. Zdezorientowany zdawał się nawet nie reagować na mój podryw. Szepnęłam mu do ucha słodkie: kochanie, ja wiem czego chcesz. A woń alkoholu z moich ust owinęła jego wodę kolońską. I wtedy jak na złość pojawiła się Kasia, a zaczynałam się rozkręcać.
- Co ty robisz, miałaś tam siedzieć!!!
- Dobra już idę. - Nieznajomemu szepnęłam uwodzicielskie: do zobaczenia kotku. I złożyłam mu soczysty pocałunek w usta.
Zdenerwowana Kasia wyprowadziła mnie na siłę z klubu. Nie zdawałam sobie wtedy powagi z sytuacji...
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Łapcie kolejny rozdział. Niestety nie wiem kiedy pojawi się kolejny ;(
Ale liczę, że wesprzecie mnie komentarzami. Dziękuje za 340 wyświetleń i przepraszam za format ostatniego rozdziału, ale mam mały problem z komputerem./ Wasza Natt <333
- Hallo, Patrycja żyjesz?
- Tak, tak. Przepraszam zamyśliłam się.
- Dobra, imprezę czas zacząć!!! - Rozbrzmiał głos Dawida.
Kasia i Dawid poszli na parkiet, a ja usiadłam przy barze. Miałam ochotę się napić, ale kto sprzeda alkohol 16-latce? Byłam rozdrażniona. Rozejrzałam się po klubie, ale znalazłam ani Dawida, ani Kasi. Odwróciłam się jeszcze raz i zobaczyłam tego samego faceta co przed klubem, w dodatku znowu się na mnie patrzył. Tym samym natarczywym wzrokiem co wtedy. Zaczynam się go bać. Może powiem Dawidowi? o wilku mowa.
- Dawid. Mam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje.
- Wyluzuj siostra, ewidentnie na ciebie leci. Może zamówić ci jakiegoś drinka dla rozluźnienia?
- Tak, może rzeczywiście muszę wyluzować.
- Ale musisz wypić gdzieś daleko od ochroniarzy, bo pójdę do pudła.
- Dobra, będę czekać przy toaletach. Przejdziesz obok mnie i podasz mi drinka. Tylko jakiegoś mocnego.
- Ok.
Ruszyłam w stronę łazienek. Czekałam około 5 minut i pojawił się Dawid. Przejęłam od niego drinka i weszłam do toalety. Szybko znalazłam się w kabinie. Opróżniłam szklankę na dwa razy. Zakręciło mi się w głowie. Usiadłam na podłodze. Powili mi przechodziło. Drink był naprawdę mocny, jak na moje doświadczenie z alkoholem.
Podniosłam się i podeszłam do umywalek. Poprawiłam włosy i sukienkę. Nagle przeszył mnie mocny ból. Otrząsnęłam się, mam ochotę na coś mocniejszego. Tylko jak mam to zrobić? Wyszłam z toalety i podszedł do mnie jakiś koleś. Zaczął mnie podrywać. Jest okazja, pora zaryzykować. - Pomyślałam. Zaczęłam go podrywać, uwodzicielsko szepnęłam mu do ucha: Może napijemy się wódki. Będę tu czekać. Musnęłam płatek jego ucha ustami. Delikatnie skrzywiłam się, a podniecony facet od razu poleciał do baru. Po 4 minutach był z powrotem. Wzięłam od niego szklankę i zniknęłam w toalecie. Mężczyzna nie zorientował się nawet, że zniknęłam. Po 15 minutach zrezygnował z czekania na mnie. Dopiłam alkohol i podeszłam do baru. Siedziała przy nim Kasia. Dawid pląsał gdzieś na parkiecie.
- Czemu nie tańczysz? - Spytałam.
- Ty piłaś?!
- Może troszeczkę. - Zaczęłam się śmiać. Najwyraźniej byłam podpita.
- Skąd wzięłaś? Przecież jesteś niepełnoletnia.
- Taki facet mi zaproponował, więc się zgodziłam.
- Boże dziewczyno, coś ty zrobiła??? - Było słychać oburzenie w jej głosie.
- Nic się nie stało, to tylko drink.
- Tyko drink?! Nie ruszaj się stąd, idę po Dawida.
Jak zwykle nie posłuchałam się i ruszyłam w głąb klubu. Przy jednej z kanap siedział nieznajomy, który wcześniej mnie obserwował. Jak na mnie leci, to możemy się trochę zabawić.
Ruszyłam w jego stronę. Usiadłam mu na kolanach i zaczęłam składać mu delikatne całusy. Zdezorientowany zdawał się nawet nie reagować na mój podryw. Szepnęłam mu do ucha słodkie: kochanie, ja wiem czego chcesz. A woń alkoholu z moich ust owinęła jego wodę kolońską. I wtedy jak na złość pojawiła się Kasia, a zaczynałam się rozkręcać.
- Co ty robisz, miałaś tam siedzieć!!!
- Dobra już idę. - Nieznajomemu szepnęłam uwodzicielskie: do zobaczenia kotku. I złożyłam mu soczysty pocałunek w usta.
Zdenerwowana Kasia wyprowadziła mnie na siłę z klubu. Nie zdawałam sobie wtedy powagi z sytuacji...
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Łapcie kolejny rozdział. Niestety nie wiem kiedy pojawi się kolejny ;(
Ale liczę, że wesprzecie mnie komentarzami. Dziękuje za 340 wyświetleń i przepraszam za format ostatniego rozdziału, ale mam mały problem z komputerem./ Wasza Natt <333
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Rozdiał 3
W klubie bawiłam się do 6 rano. po przyjściu dodomu wziełam orzeźwiający prysznic i poszłam spać. O 14 obudziła mnie pokojówka i spytałą czy idę na obiad. Szybko przebrałam się z dresu w coś bardziej eleganckiego. Kiedy usiadłam przy stole, rodzice jak zwykle zaczeli tą swoją gatkę:odrobiłaś lekcje, nie potrzebujes czegoś, masz jakiś sprawdzian? Z może choć raz w życiu zapytali by mnie: co u ciebie, masz chłopaka, przyjaźnisz się z kimś, a może wyszlibyśmy razem do mac'a albo do kina. Ale nie, ich interesują tylko moje oceny i czy nie potrzebuje kasy na te swoje duperele. Po skończonym obiedzie chciałąm odejść od stołu, ale zatrzymał mnie surowy ton ojca: - Co u Dawida? - Wszystko dobrze. - Zastanawiałam się czy powiedzieć mu o zaręczynach, ale może Dawid sam chce mu powiedzieć. - Co robiliście w piątek? - Odrobiłam lekcje i poszliśmy do kina. - Oczywiście skłamałam, bo jakbym powiedzała prawdę to miałabym zakaz widywania się z Dawidem. - Mam nadzieję, że obejrzeliście jakiś wartościowy film. - Tak, poszliśmy na film dokumentalny. Rozmawiałeś z nim? - Nie, a ma mi coś ważnego do powiedzenia? - Raczej nie, tak tylko spytałam. Będę w pokoju jakbyś czegoś potrzebował. Weszłam do pokoju i wyciągnęłam zeszyty. Odpaliłąm laptopa i zaczęłam odrabiać lekcje. Zajeło mi to tak około godziny. Miałam czas do 19. Wtedy miał przyjechać po mnie Dawid, zabierze mnie do siebie. Pomogę Kasi się wyszykować i gdzieś tak około 20:30 pójdziemy na imprezę, żeby nie czekać zbyt długo przy wejściu. Wielu z was pomyśli sobie, że jestem dziwna, kujon, a lubi imprezować. Ucze się tylko dlatego, żeby rodzice sie nie czepiali i, żeby zdobyć jakieś doświadczenie, które pozwoli mi się utrzymać. Nie mam ambicji na bycie milionerką czy kimś znanym, chce po prostu być sobą. Do przyjazdu Dawida zostały 4 godziny, więc pomyślałam, że pójdę pobiegać po parku. Ubrałam bluzę i leginsy trzy czwarte. Wzięłam mp3 i zeszłąm do biura taty. Zastałam go tam rozmawiającego z mamą. Powiedziałam tylko, że idę pobiegać po okolicy. Kazali mi wrócić na 17, bo o 18 ma przyjśc jakiś ważny klient. Nie wiem po co jestem mu potrzebna, ale wole się mu nie stawiać. Wyszłam od niego z gabinetu, ubrałam air max'y i pobiegłam w stronę parku. Zastanawia was pewnie, dlaczego nie mówię nic o mojej mamie. Wsponienia Kiedy miałam 5 lat, był kryzys na rynku i każdy chciał byś lepszy od konkurencji. Mama była dyrektorką firmy, która miała największe udziały. Akurat to ją musiał trafić ten pech. Wspomnienie Jechała autem do pracy. Nagle usłyszała jakieś tykanie. Jeszcze wtedy nie wiedziała, że to bomba. Nagle wybuch. Był tak silny, że po mamie zostały tylko skrawki. Wywołało to spore zamieszanie w firmie, przez co traciła ona swoje udziały. Rzeczywistość Nie pamiętam mamy dokładnie, ale zawsze wyobrażałam sobie, że jest miła i kochana, nie co tata. Wspominając ojca, ożenił się 8 lat temu i teraz mam macochę. Bardzo przypomina mi tatę, pyta tylko o oceny, a tak poza tym to interesuje się tylko tatą i pracą. Na wspomnienie o mamie łzy zaczeły robić dróżkę na moim policzku. Nie chciały przestać lecieć. Otrząśnij się Pati, twoja mama to rozdział zamknięty. - Powiedziała moja podświadomość. Przetarłam łzy z oczu i biegłam dalej.Włączyłam nowy album AICD Drinks. I pobiegłąm dalej. Tak po około godzinie zadzwonił mi telefon. Odebrałam. Dzwonił tato, za 10 minut mam być w domu. Zaczęłam biec sprintem. Kiedy już weszłam, przy drzwiach stała macocha. - Przebierz się szybko, bo klient przyjedzie wcześniej. Masz zrobić na nim dobre wrażenie. Aha jeżeli się nie postarasz to nie wyjdziesz dzisiaj z Dawidem. Dzwonił, że będzie po ciebie o 19. - Dobrze, już idę się przebrać. Boże jak ja nie lubie tej jędzy, ciągle tylko zrób tamto, zrób sromto. Kórwa mam jej dość, chciałabym, żeby to mama byłą teraz przy mnie. Weszłam do garderoby i wybrałam granatową, długą sukienkę. Uczesałam się w koka i założyłam szpilki. Zeszłam do gabinety taty. - Mam ci w czymś pomóc? - Tak, przywitaj mojego gościa i odpowiadaj na wszystkie pytania jakie ci zada. Idź do Igi i powiedz jej, żeby przyniosłą coś do picia i jakieś ciasto. Tak dla wyjaśnienia Iga to nasza służąca. Ruszyłam więc do kuchni. Kiedy się tam znalazłam powiedziałam idze to co miałam powiedzieć. Zadzwonił dzwonek. Podeszłam do drzwi, przywitałam gościa mojego taty. Nie zadawał żadnych pytań, więc zaprowadziłam go do gabinetu taty i poszłam do swojego pokoju. Dochodziłą 18:30. Zaczełam pakować ubrania na imprezę. Wzięłam szybki prysznic i spakowałam przybory do makijażu. Iga zawołała, że Dawid już jest. Zeszłam na dół, pożegnałam się z Igą i poszłam do samochodu. Do Dawida dojechaliśmy w 10 minut. Przywitałam się z Kasią i zaczełyśmy się szykować. Ta impreza będzie wspaniała, już nie mogę się doczekać. ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ Rozdziała może być, jeżeli sie podoba to komentujcie. Niestety musze na was to wymusić 4 komentarze = nowy rozdział. Dodam tylko, że w następnym rozdziale będzie się działo. Liczę na was!!! / Natt
sobota, 26 kwietnia 2014
Rozdział 2

- Gdzie jedziemy? - Zapytałam zdziwiona.
- Muszę ci kogoś przedstawić.
Czy mój brat chce mi przedstawić swoją dziewczynę? Podjechaliśmy pod duży blok. Dawid zapukał do mieszkania pod numerem 21. Otworzyła nam śliczna dziewczyna. Brat pocałował ją w usta. Dowiedziałam się, że ma na imię Kasia i jest zaręczona z moim bratem. Cieszyłam się, że Dawid założy sobie rodzinę. Zapytał się mnie czy nie chciałabym zostać druhną Kasi, na jego ślubie. Zgodziłam się. Kasia zabrała torebkę i wszyscy ruszyliśmy do klubu. Okazało się, że mamy podobne zainteresowania. Bardzo się polubiłyśmy i postanowiłyśmy zostać przyjaciółkami. Przez całą drogę rozmawiałyśmy, aż wreszcie z rozmowy wyrwał nas głos Dawida
- Wchodzimy już!!!!
- Dobra już idziemy!! - Odkrzyknęłam, bo muzyka zaczęła grać tak głośno, że nie słyszałam własnych myśli. Od razu po tym jak weszłam, wczułam się w atmosferę klubu. Rzuciłam się na parkiet i zaczęłam tańczyć i cicho śpiewać. Leciał mój ulubiony kawałek - Blues Beatdown. Kiedy piosenka się skończyła, rozejrzałam się po klubie. Wzrokiem szukałam Kasi i Dawida, siedzieli przy barze. Ruszyłam w ich stronę. Zamówiłam sok i dosiadłam się do nich.
- I jak impreza? - Zapytała Kasia.
- Jest świetnie, dziękuje, że mnie zabraliście.
- W sobotę, w klubie niedaleko jest impreza, może wybierzesz się z nami?
- Chętnie, ale nie wiem co na to rodzice.
- Ja się tym zajmę. - Zaproponował Dawid.
- Dziękuje, jesteś kochany!!! - Byłam uradowana, wyrwę się z domu i to jeszcze z Kasią i Dawidem. Będzie super, już nie mogę się doczekać!!!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Rozdział krótki, ale mam wrażenie, że nikt nie czyta mojego bloga. Jeżeli go czytacie, to zostawcie komentarz, choćby miała być to kropka. Będzie to dla mnie motywacja, żeby pisać. Dziękuje za 180 wyświetleń.
piątek, 25 kwietnia 2014
Rozdział 1
Ładna pogoda, a ja zakuwam. Wyszłabym na dwór, ale nie mam koleżanek. Więc nie pozostaje mi nic innego jak się uczyć. Czytam i czytam i nic nie rozumiem, moje myśli błądzą gdzieś wysoko, a ja jestem tak nisko. Zastanawiam się dlaczego nie mam przyjaciół. Jestem nie miła, obrzydzająca czy po prostu dziwna. Jeszcze nigdy nie dopuszczałam do siebie myśli, że może to ja jestem przeszkodą, żeby się z kimś zaprzyjaźnić. Zawsze myślałam, że to moje koleżanki z klasy nie chcą zagadać albo wydaje się im inna, bo pochodzę z bogatej rodziny. Ale nie, to nie prawda, to ja się blokuje, boje się, że mnie nie zaakceptują. No dawaj Pati, przełam sie, mówi moja podświadomość. Nie, nie teraz. Nie jestem jeszcze gotowa, broniłam się. Nikt mnie nie zrozumie, ale jak się nie przełamie to zostanę sama. I co w tedy? Dręczyło mnie to pytanie. Następnego dnia na sprawdzian przyszłam przygotowana, przynajmniej miałam taką nadzieję. Ciągle bujałam w obłokach. Co jeśli zostanę sama? Zadawałam sobie to pytanie w myślach. Umrzesz. Ktoś zapłacze, ktoś się ucieszy, wszyscy zapomną. Wyrzuciłam te słowa z głowy i po cichu skarciłam moją podświadomość. Ale zdałam sobie sprawę, że ona ma rację, wszyscy o mnie zapomną. Otrząsnęłam się i wróciłam do rzeczywistości. Byłam tak zajęta bujaniem w obłokach, że nie zauważyłam, że to już ostatnia lekcja. Jeszcze 10 minut i opuszczę ten budynek. Jeden rzut oka i widzę. Na parkingu stoi czarny samochód, właśnie wysiada z niego Dawid. Ucieszyłam się w duchu, że to nie tato, bo go interesuje tylko czy mam dobre oceny i nic mi nie brakuje. Dawid to ich przeciwieństwo, zawsze zapyta sie co u mnie, zbierze mnie na lody, do parku. Myślę, że jednak mam przyjaciela. Tak się zamyśliłam, że nie usłyszałam dzwonka. Szybko się spakowałam i ruszyłam w kierunku wyjścia. Kiedy znalazłam się na zewnątrz, głęboko odetchnęłam i wsiadłam do czarnego auta.
- Hej Patii. Dzisiaj piątek więc pomyślałem, że możemy zaszaleć. Co o tym sądzisz? - Po jego minie było widać, że coś knuje.
- Co sugerujesz? - podniosłam pytająco brew.
- W takim jednym klubie jest impreza i gra tam twój ulubiony zespół, więc... - Nie dałam mu dokończyć i zaczęłam wrzeszczeć.
- Masz wejściówki?
- Tak, trudno było je załatwić, ale dla ciebie wszystko.
- Jesteś wspaniały, ale co z rodzicami? - I od razu mój humor prysnął jak bańka mydlana.
- Nie martw się wszystko załatwiłem.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Mam nadzieję, że wam się podoba. Proszę komentujcie, jeżeli wam się coś nie podoba piszcie, a postaram się to zmienić./ Natt
- Hej Patii. Dzisiaj piątek więc pomyślałem, że możemy zaszaleć. Co o tym sądzisz? - Po jego minie było widać, że coś knuje.
- Co sugerujesz? - podniosłam pytająco brew.
- W takim jednym klubie jest impreza i gra tam twój ulubiony zespół, więc... - Nie dałam mu dokończyć i zaczęłam wrzeszczeć.
- Masz wejściówki?
- Tak, trudno było je załatwić, ale dla ciebie wszystko.
- Jesteś wspaniały, ale co z rodzicami? - I od razu mój humor prysnął jak bańka mydlana.
- Nie martw się wszystko załatwiłem.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Mam nadzieję, że wam się podoba. Proszę komentujcie, jeżeli wam się coś nie podoba piszcie, a postaram się to zmienić./ Natt
czwartek, 24 kwietnia 2014
Prolog
Nazywam się Patrycja. Mam 16 lat i starszego brata Dawida. Chodzę do szkoły i dobrze się uczę. Nie mam przyjaciół, przynajmniej nie mogę ich tak nazwać. Cieszę się z tego, nie kręcą mnie te ich rozmowy o chłopakach, modzie i makijażu. Pochodzę z bogatej rodziny więc nie martwię się o to czy mam tusz, szminkę czy coś. To wszystko załatwiają mi rodzice i służąca. Nie uważam się za miss świata, nie zależy mi na tym, żeby wyglądać idealnie. Jestem taka, jaka jestem. Jestem rozpieszczana przez rodziców, mam wszystko o co poproszę, chce nowego iphona, to go dostaje, chce laptopa i go mam. Wydawało mi się, że mam wszystko co potrzebuję. Przynajmniej do czasu...
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Prolog taki sobie, mam nadzieję, że was zachęciłam do czytania. Komentarze mile widziane (nawet te z krytyką). / Natt
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Prolog taki sobie, mam nadzieję, że was zachęciłam do czytania. Komentarze mile widziane (nawet te z krytyką). / Natt
Zapowiedź
Mam na imię Natalia. To mój pierwszy blog, więc pochwały jak i krytyka mile widziane. Będę pisać historię Patrycji, która jest samotną dziewczyną, która próbuje odnaleźć swoje prawdziwe ja. Będzie to coś w stylu pamiętnika. Muszę was rozczarować, nie będzie to jakaś romantyczna historia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)