Ładna pogoda, a ja zakuwam. Wyszłabym na dwór, ale nie mam koleżanek. Więc nie pozostaje mi nic innego jak się uczyć. Czytam i czytam i nic nie rozumiem, moje myśli błądzą gdzieś wysoko, a ja jestem tak nisko. Zastanawiam się dlaczego nie mam przyjaciół. Jestem nie miła, obrzydzająca czy po prostu dziwna. Jeszcze nigdy nie dopuszczałam do siebie myśli, że może to ja jestem przeszkodą, żeby się z kimś zaprzyjaźnić. Zawsze myślałam, że to moje koleżanki z klasy nie chcą zagadać albo wydaje się im inna, bo pochodzę z bogatej rodziny. Ale nie, to nie prawda, to ja się blokuje, boje się, że mnie nie zaakceptują. No dawaj Pati, przełam sie, mówi moja podświadomość. Nie, nie teraz. Nie jestem jeszcze gotowa, broniłam się. Nikt mnie nie zrozumie, ale jak się nie przełamie to zostanę sama. I co w tedy? Dręczyło mnie to pytanie. Następnego dnia na sprawdzian przyszłam przygotowana, przynajmniej miałam taką nadzieję. Ciągle bujałam w obłokach. Co jeśli zostanę sama? Zadawałam sobie to pytanie w myślach. Umrzesz. Ktoś zapłacze, ktoś się ucieszy, wszyscy zapomną. Wyrzuciłam te słowa z głowy i po cichu skarciłam moją podświadomość. Ale zdałam sobie sprawę, że ona ma rację, wszyscy o mnie zapomną. Otrząsnęłam się i wróciłam do rzeczywistości. Byłam tak zajęta bujaniem w obłokach, że nie zauważyłam, że to już ostatnia lekcja. Jeszcze 10 minut i opuszczę ten budynek. Jeden rzut oka i widzę. Na parkingu stoi czarny samochód, właśnie wysiada z niego Dawid. Ucieszyłam się w duchu, że to nie tato, bo go interesuje tylko czy mam dobre oceny i nic mi nie brakuje. Dawid to ich przeciwieństwo, zawsze zapyta sie co u mnie, zbierze mnie na lody, do parku. Myślę, że jednak mam przyjaciela. Tak się zamyśliłam, że nie usłyszałam dzwonka. Szybko się spakowałam i ruszyłam w kierunku wyjścia. Kiedy znalazłam się na zewnątrz, głęboko odetchnęłam i wsiadłam do czarnego auta.
- Hej Patii. Dzisiaj piątek więc pomyślałem, że możemy zaszaleć. Co o tym sądzisz? - Po jego minie było widać, że coś knuje.
- Co sugerujesz? - podniosłam pytająco brew.
- W takim jednym klubie jest impreza i gra tam twój ulubiony zespół, więc... - Nie dałam mu dokończyć i zaczęłam wrzeszczeć.
- Masz wejściówki?
- Tak, trudno było je załatwić, ale dla ciebie wszystko.
- Jesteś wspaniały, ale co z rodzicami? - I od razu mój humor prysnął jak bańka mydlana.
- Nie martw się wszystko załatwiłem.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Mam nadzieję, że wam się podoba. Proszę komentujcie, jeżeli wam się coś nie podoba piszcie, a postaram się to zmienić./ Natt
Nic nie zakumałem ale git :P
OdpowiedzUsuńOpowiadanie zapowiada się ciekawie. Czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuń