< Oczami Dawida>
Pora zebrać się na odwagę. - Pomyślałem. Otworzyłem drzwi do domu taty. Wszystkie wspomnienia przeszły mi przez głowę. Pojawiło się też ukłucie bólu.
Te wszystkie pytania:
< Wspomnienie>
- Tato gdzie jest mama? - Wychlipałem.
- Mamy nie ma, zostawiła cię. - Była to najbardziej bolesna odpowiedź jaką kiedykolwiek mi powiedział. Miałem wtedy 7 lat, nic nie rozumiałem. Słowa taty raniły mnie jak ugodzenie nożem. Brakowało mi mamy, ale nie mogłem nic na to poradzić. O tym, że umarła, a nie opuściła nas, zrozumiałem kiedy miałem 13 lat. Przeanalizowałem wszystko co zdarzyło się przed zniknięciem matki. Bardzo często płakała. Podchodziła do nas, przytulała i mówiła, że nas kocha i zawsze będzie o nas pamiętać i spoglądać z nieba. Z początku myślałem, że leci do pracy za granicą. Słyszałem jak rozmawiała a naszą opiekunką Marią:
- Zaopiekuj się dziećmi kiedy odejdę.
- Pani Ewelino, proszę być dobrej myśli.
- Będę się modliła, żeby śmierć panią ominęła.
- Dziękuje, myślę jednak, że to nic nie da. Chyba, że Bóg będzie tak łaskawy dla zwykłego człowieka.
Mając 7 lat po części wiedziałem co to śmierć. Przynajmniej postrzegałem to jako sen bez końca. Ze łzami w oczach podbiegłem do mamy i po raz ostatni ją przytuliłem.
- Opiekuj się siostrą. Bądź dla niej ważny tak jak ja. Pamiętaj kocham cię i nigdy nie przestanę. Do zobaczenia tam na górze. - Pocałowała mnie w policzek. Za pojedyncza łza popłynęła z moich oczu. Wiedziałem, że nie mogę być w takim stanie, obiecałem mamie. Kocham Patrycję i nie chce, żeby patrzyła na mój ból, to ją dobije. Nie rozumie jeszcze co dzieje się z mamą, dlatego musze ją chronić.
<Rzeczywistość>
Głęboki wdech i kilka kroków w przód. Jeszcze trzy... dwa... i jestem.
- Cześć tato.
- O Dawid, jak miło, że wpadłeś.
- Chce ci coś powiedzieć.
- Poczekaj w salonie, zaraz do ciebie przyjdę, na razie muszę skończyć wypełniać te papiery.
- Czyli jakieś pieprzone papiery są ważniejsze niż twój syn!!! Dobra zapomnij, że w ogóle tu byłem!
- Dawid jak ty się odzywasz?! - Widać nie byłem i nie będę dla niego ważny.
Wybiegłem z domu i wsiadłem do auta. Jechałem 200 km/h. Przy okazji przejechałem 3 albo 4 czerwone światła. Dojechałem nad jakiś staw i zatrzymałem się. Zacząłem na całe gardło wrzeszczeć. Dlaczego on taki jest, tu nie chodzi o mnie samego. On nie daje nam tego poczucia, że jest przy nas i nas wspiera. Widzi tylko czubek własnego nosa. Po prostu go nienawidzę. Od 12 lat to ja byłem dla Patrycji jak ojciec!!! - Miałem ochotę wykrzyczeć mu te słowa z pogardą do jego osoby.
Ochłonąłem trochę i wsiadłem do samochodu. Patrzę na zegarek w telefonie. 20 nieodebranych połączeń i 30 sms'ów od Kasi. Szybko do niej zadzwoniłem.
- Hallo, Dawid. Czemu nie odbierałeś. Tak się martwiłam. Słychać było troskę w jej głosie. Jak ja kocham te dziewczynę.
- Byłem u ojca.
- Krzyczałeś - Chyba wyczuła lekką chrypkę w moim głosie.
- Powiem ci w domu. Będę za pół godziny.
Rozłączyłem się.
Przez całą drogę zastanawiałem się co mam jej powiedzieć. Słuchaj, ojciec nie chciał nawet ze mną rozmawiać, więc, żę ślubem musimy poczekać. Przepraszam.
Nie to by ją za bardzo zraniło, a tego nie chcę. Powiem jej prawdę, wszystko tak jak było. Tylko jak...
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Hejka.Łapcie nowy rozdział.
Chciałam, żeby rozdział wyszedł dłuższy, ale nie byłoby wtedy tego napięcia.
Kochani dziękuje, że czytacie mojego bloga, jest to dla mnie ważne. Myślę, że przekażecie to w komentarzach. Wasza Natt ♥<3♥
Super rozdział :) Czekam na następny <3
OdpowiedzUsuń