poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział 8

< Oczami Patrycji >
Już miałam siadać do lekcji kiedy zadzwonił telefon.
 - Hej
 - Cześć
 - Rozmawiałaś z Dawidem?
 - Nie. A stało się coś?
 - Nie... W sumie to tak. Słyszałaś jego rozmowę z ojcem?
 - Nie, słyszałam tylko trzaśnięcie drzwiami. To był Dawid prawda?
 - Tak.
 - Powiedz co się stało.
 - Więc Dawid chciał porozmawiać  z twoim ojcem, a ten kazał mu chwilę zaczekać, o musi dokończyć jakieś papierkowe sprawy, a Dawid się zdenerwował, wykrzyczał mu prosto w twarz jaki jest jego zdaniem, wybiegł i teraz nie ma ochoty z nim rozmawiać ani ze mną.
 - A co ze ślubem?
 - Dawid uparł się i nie chce rozmawiać z ojcem. Powiedział, że nie chce więcej widzieć tego człowieka na oczy. - W telefonie słychać było płacz Kasi.
 - Porozmawiam z nim i może uda mi się nakłonić go do rozmowy z ojcem.
 - Dziękuje. Wiesz ile znaczy dla mnie Dawid, a on teraz czuje się tak źle, ma poczucie, że mnie zawiódł, zranił. A to nie prawda, nie chce, żeby tak myślał, to go wykańcza.
 - Rozmawiałaś z nim o tym.
 - Tak, ale uznał, że robię to tylko po to, żeby go pocieszyć i nie mówie prawdy, więc przestał zwracać na mnie uwagę.
 - Naprawdę z nim źle. Kasia musze kończyć, pa.
 - Dzięki za pomoc. Pa.
Nie wierze, nie myślałam, że Dawid może być, aż tak załamany. Kasia ma racje długo tak  nie wytrzyma. Nie chce, żeby popadł w depresje. Był dla mnie ojcem, którego zawsze mi brakowało. Zadzwonie do niego- to już postanowione.
< Rozmowa >
 - Hallo, Dawid?
 - Cześć. - Jego głos był taki przygnębiający.
 - Możemy się spotkać?
 - Dobra.
 - Pamiętasz naszą ławeczkę? Bądź tam za pół godziny.
Przebrałam się w coś wygodniejszego i zeszłam do kuchni, żeby powiedzieć Marii, że wychodzę. Ruszyłam w stronę parku, kiedy byłam niedaleko naszej ławeczki wypatrzyłam na niej jakąś sylwetkę, to Dawid, był 10 minut przed czasem, ale co on ma w ręce? Wódkę?!? O nie, nie pozwole mu się tak pogrążyć! Podeszłam do niego i usiadłam obok. Sprawnie chwyciłam butelkę i rzuciłam nią o chodnik. Chłopak nie zorientował się, że mu ją zabrałam dopóki nie usłyszał pękającego szkła.
 - Co robisz?!?!?
 - Nie będziesz pił. Nie pozwole ci!
 - Mam to w dupie. Zraniłem najważniejszą osobę w moim życiu. Nie chce, żeby przeze mnie cierpiała. Chce odejść.
 - Nie!!! nie zawiodłeś Kasi, ona cie kocha, chce, żebyś przestał tak myśleć. Martwi sięo ciebie, ja zresztą też. Zranisz ją bardziej tym, że odejdziesz. Jeśli naprawdę ją kochasz nie będziesz w stanie odejść.
Zostawiłam go samego, niech wszystko sobie przemyśli.
           ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Kochanii, mam nadzieję, że się spodoba. Specjalnie dla was się spięłam i napisałam rozdział. Postaram się wrócić do formy i dodawać rozdziały systematycznie. Dziękuje za liczbe wyświetleń i za to, że jesteście!!! <3

1 komentarz: